Ekspert: Ukraina jest gotowa do walki z separatyzmem

Władze Ukrainy są zdecydowane siłą likwidować separatyzm; sprzyja im otoczenie międzynarodowe - ocenił dr Andrzej Gil z Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie, który skomentował decyzję władz Ukrainy o akcji przeciwko separatystom.

- Władze Ukrainy obecnie inaczej niż wcześniej na Krymie definiują sytuację. Działania separatystów traktują wprost jako działania terrorystyczne albo jako działania z użyciem obywateli innego państwa, które mają na celu oderwanie tej części Ukrainy od państwa. Tymczasem na Krymie więcej się mówiło o działaniach insurekcyjnych. To istotna zmiana, która pokazuje, że rząd ukraiński jest coraz bardziej zdecydowany, by takie akty separatyzmu likwidować siłą - powiedział Gil, wicedyrektor lubelskiego Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej, który również kieruje pracami Katedry Studiów Wschodnich w Instytucie Politologii KUL.

Reklama

Ekspert zwrócił uwagę, że obecnie stopniowo zmienia się stosunek społeczności międzynarodowej do władz Rosji, która coraz ostrzej jest przez nią krytykowana. - Ta retoryka jest coraz bardziej antyrosyjska w tym sensie, że już o wiele częściej podkreśla się pozaprawne działania Rosji i traktuje się je wprost jako agresję wobec Ukrainy - powiedział Gil. Zaznaczył przy tym, że antyrosyjska retoryka łączy w obecnej sytuacji wielu najważniejszych europejskich polityków.

"To ważna zmiana postawy ukraińskich władz"

Dodał też, że po aneksji Krymu przez Rosję nastąpiła wewnętrzna konsolidacja ukraińskich władz, które "zrozumiały, że będą już musiały same przejąć odpowiedzialność za zachowanie integralności państwa". - Czym innym jest Krym, czym innym jest wschodnia Ukraina. To ważna zmiana postawy ukraińskich władz - ocenił ekspert.

Wiceszef Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej podkreślił też, że większość mieszkańców wschodniej Ukrainy nie popiera prorosyjskich działań i nie chce oderwania tej części kraju od Kijowa. - To prawda, że ci ludzie mają rodziny w Rosji, że nie znają języka ukraińskiego, to także często etnicznie są Rosjanie, którzy w wyniku niezrozumiałych dla nich wydarzeń po upadku Związku Radzieckiego znaleźli się na terytorium Ukrainy. Ale pamiętajmy, że nawet jeśli na ulice Doniecka czy Charkowa wyszło kilka tysięcy ludzi demonstrując swoje przywiązanie do Rosji, to jednak kilkaset tysięcy osób zostało w domu. Takie są proporcje. Jeśli dzisiaj zrobilibyśmy referendum, to jestem przekonany, że większość mieszkańców wschodniej Ukrainy chciałaby zostać w jej obrębie - powiedział Gil.

W niedzielę p.o. prezydent Ukrainy Ołeksandr Turczynow oświadczył, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) rozpoczyna akcję antyterrorystyczną przeciwko prorosyjskim separatystom na wschodzie kraju, gdzie zajmowane są siedziby instytucji państwowych. W akcji mają zostać użyte także siły zbrojne. Turczynow dał separatystom czas na złożenie broni do poniedziałku i oświadczył, że jeśli to uczynią, to obejmie ich amnestia.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | sytuacja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje