Ekspert: Ukraina potrzebuje planu Marshalla

Ukraina potrzebuje planu Marshalla, takiego jaki kraje Europy Zachodniej otrzymały od USA po II wojnie światowej - sądzi Anders Aslund z waszyngtońskiego Peterson Institute for International Economics. Reformy na Ukrainie nazywa on "sprawą życia i śmierci".

- Ukraina musi odbudować państwo i gospodarkę. Po demokratycznym przełomie w lutym br., wyborach prezydenckich 25 maja i parlamentarnych 26 października Ukraina wygląda na gotową do gigantycznego zadania (reformatorskiego - przyp. red.)" - napisał szwedzki ekspert w listopadowym biuletynie Peterson Institute.

Reklama

Według tego znanego specjalisty od postkomunistycznej transformacji gospodarczej Ukraina finansowo nie stanie na nogi, jeśli zachodnia pomoc finansowa będzie się sprowadzała do kredytów, które będzie musiała spłacać. Kijów potrzebuje także bezzwrotnego wsparcia finansowego na określone cele (grantów) - wskazał Aslund. - Jeśli Ukraina będzie korzystać z kredytów w obecnym tempie, gdy produkcja załamuje się, to zanosi się na to, że nie zdoła wywiązać się z międzynarodowych zobowiązań płatniczych - ocenił.

W kwietniu rząd w Kijowie i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zawarły dwuletnie porozumienie przewidujące pomoc dla Ukrainy w wys. 33 mld USD, z czego na MFW przypadło 17 mld USD. Resztę wyłoży Bank Światowy, Unia Europejska, Europejski Bank Inwestycyjny, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz inni wierzyciele. Jednak niemal cała "pomoc" składa się z kredytów, które Ukraina będzie musiała zwrócić.

Aslund sądzi, że "plan Marshalla" dla Ukrainy powinien zostać uzupełniony o granty. Jego zdaniem plan taki można byłoby rozpocząć w grudniu, po rozpoczęciu prac przez nowy parlament i ukonstytuowaniu się nowego rządu w Kijowie. Ekspert przypomniał, że były premier Litwy Andrius Kubilius zaproponował, by UE we wsparcie Ukrainy zaangażowała 3 proc. budżetu na lata 2014-20, czyli ok. 30 mld euro.

"Władze w Kijowie nie mają innego wyboru"

Szwedzki ekspert radzi rządowi w Kijowie, by najtrudniejsze reformy wprowadził w pierwszych stu dniach urzędowania i skorzystał z politycznego osłabienia oligarchów.

"Ogromny i wielowymiarowy kryzys na Ukrainie powoduje, że władze w Kijowie nie mają innego wyboru poza zabraniem się za reformy tak szybko, jak tylko się da. (...) Radykalne reformy to na Ukrainie sprawa życia i śmierci (...). Kryzys to najlepsza sposobność do przełamania głęboko zakorzenionej korupcji i oligarchicznych rządów" - napisał Aslund.

Przywołał prognozy MFW z lipca br., z których wynika, że przy scenariuszu dużego finansowego stresu ukraiński dług publiczny sięgnie 134 proc. PKB w 2016 roku.

Ze swej strony Aslund ocenia, że Ukraina stanie się niewypłacalna wcześniej, jeśli nie zmieni obecnego kursu.

Wśród pilnych reform i działań wymienia: drastyczne zmniejszenie wydatków publicznych w 2015 r., zrównanie rynkowych cen energii z cenami płaconymi przez odbiorców krajowych, zniesienie immunitetu dla posłów, by można było ich postawić przed sądem, zreformowanie zasad finansowania kampanii politycznych. Inne jego postulaty to zdecentralizowanie władzy, oczyszczenie państwa z korupcji (m.in. poprzez zmniejszenie liczby zbędnych lub szkodliwych agencji państwowych), zarządzenie lustracji, reforma administracji publicznej, zalegalizowanie prywatnego obrotu ziemią oraz likwidacja państwowych subsydiów dla sektora energetycznego.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje