Holenderskie muzeum nie wie, komu zwrócić starożytności z Krymu

Uniwersyteckie muzeum archeologiczne Allarda Piersona w Amsterdamie nie wie, komu - Moskwie czy Kijowowi - zwrócić po zakończeniu wystawy "Złoto i tajemnice Krymu" starożytności wypożyczone z muzeów ukraińskich, w tym znajdujących się na Krymie.

Wystawa od lutego do połowy maja prezentuje cenne znaleziska z kurhanów, których ukraińskie muzea dotąd nie wypożyczały. Wśród eksponatów z VI-II w. p.n.e. są ozdoby i przedmioty rytualne ze złota, które rzucają nowe światło na "nomadów z północy" - Scytów oraz Gotów i Hunów, którzy przewinęli się przez półwysep położony na styku cywilizacji, skolonizowany w VII wieku p.n.e. przez Greków.

Reklama

- Obiekty te pozostaną w Holandii do końca ekspozycji, ale biorąc pod uwagę wydarzenia polityczne, zastanawiamy się, komu mamy je zwrócić - powiedział w środę AFP rzecznik Uniwersytetu w Amsterdamie Yasha Lange. Eksponaty, wydobyte z kurhanów, pochodzą z ukraińskich muzeów, w tym czterech z Krymu.

- Do kogo te przedmioty należą? - pyta Lange, wskazując, że jest to bardzo złożona kwestia prawna. Aby dowiedzieć się, komu je oddać, muzeum zwróciło się o opinię do holenderskiego MSZ.

Holandia, jak inne kraje zachodnie i USA, nie uznała oderwania Krymu od Ukrainy przez Rosję i stosunki dyplomatyczne między Moskwą a Zachodem są najgorsze od czasu zakończenia zimnej wojny.

Prezydent Rosji Władimir Putin 18 marca podpisał traktat o przyjęciu Krymu do Federacji Rosyjskiej. Ale umowy o wypożyczeniu krymskich skarbów zawarto przed referendum na Krymie - wskazuje Lange.

Oprócz złota z motywami greckimi i zwierzęcymi - bransolet, naszyjników, kabłączków, rytualnego hełmu, pochwy miecza, na wystawie prezentowane są także chińskie lakierowane drewniane pudełka, świadczące o tym, że "Krym i Morze Czarne były ważnym skrzyżowaniem między Europą a Azją".

Muzeum pozostaje w kontakcie z Kijowem i Moskwą - dodał Lange.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy