Incydent w Doniecku. Rosyjskie MSZ zapowiada ostrą reakcję

- Ta akcja nie pozostanie bez odpowiedzi - oświadczył wiceminister spraw zagranicznych Rosji. Grigorij Karasin twierdzi, że w wyniku ostrzału ze strony Ukrainy w Doniecku zginęła jedna osoba. Do zrzutów odniósł się szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin. - Było kilka przypadków ostrzału terenów przygranicznych, ale dowiedziono, że był on prowadzony od strony terrorystów - zakomunikował.

Według Karasina na skutek ostrzału ze strony Ukrainy w Doniecku w obwodzie rostowskim na południowym zachodzie Rosji zginęła jedna osoba, a jeszcze jedna odniosła obrażenia.

Reklama

- Oczywiście ta akcja nie pozostanie bez odpowiedzi. Rozmowa ze stroną ukraińską na ten temat będzie poważna i ostra - oznajmił w radiu "Goworit Moskwa".

Jego zdaniem wydarzenie to po raz kolejny potwierdza konieczność jak najszybszego przerwania przelewu krwi i wznowienia rozmów w ramach grupy kontaktowej z udziałem wszystkich stron konfliktu.

Tymczasem biuro prasowe operacji antyterrorystycznej na Ukrainie powiadomiło, że trzech przedstawicieli struktur siłowych zginęło, a dwóch odniosło obrażenia w niedzielę na wschodzie kraju w wyniku ostrzału ze strony separatystów.

Szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin mówił w sobotę odnośnie zarzutów ostrzału rosyjskiego terytorium, że "było kilka przypadków ostrzału terenów przygranicznych, ale dowiedziono, że był on prowadzony od strony terrorystów". Zaznaczył, że wina za zerwanie zawieszenia broni na wschodzie spoczywa wyłącznie na separatystach, gdyż żołnierze ukraińscy go nie łamali.

Klimkin powiedział też, że przedstawiciele separatystów proponują spotkanie grupy kontaktowej ds. kryzysu ukraińskiego w Doniecku, ale władze ukraińskie nie godzą się na to, gdyż Donieck jest "nie do przyjęcia z punktu widzenia bezpieczeństwa nie tylko dla przedstawicieli Ukrainy, czyli Leonida Kuczmy, ale i przedstawicieli OBWE". Jak zaznaczył szef MSZ Ukrainy, w Doniecku przebywa obecnie kilka tysięcy nielegalnie uzbrojonych ludzi.

Klimkin zwrócił uwagę, że Kijów proponował separatystom gwarancje bezpiecznego przejazdu na rozmowy w dowolny punkt Donbasu i wokół niego, ale ci się nie zgodzili. - Proponowaliśmy nawet innowacyjne metody, na przykład wideokonferencję na Skype'ie, ale nie było zgody separatystów - dodał.

Powołanie grupy kontaktowej - z przedstawicielami Ukrainy, Rosji, OBWE i prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy - ma pomóc wypracować porozumienie w sprawie stałego zawieszenia broni we wschodnich obwodach Ukrainy, gdzie separatyści od kilku miesięcy walczą przeciw ukraińskim siłom rządowym. Jest to jeden z kroków przewidzianych umową wypracowaną 2 lipca w Berlinie przez szefów MSZ Rosji, Ukrainy, Francji i Niemiec.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje