Krym: Demonstracja przeciwko rosyjskiej okupacji

Demonstracja przeciwników "rosyjskiej okupacji" Krymu, którego najważniejsze obiekty kontrolowane są od kilku dni przez siły rosyjskie, odbyła się we wtorek w Symferopolu.

W akcji w stolicy Autonomicznej Republiki Krymu uczestniczyły głównie kobiety. Protestowały przed znajdującą się w mieście jednostką ukraińskiej armii, przy której dyżurują uzbrojeni i zamaskowani żołnierze rosyjscy. Przyszły tu, by wyrazić także solidarność z ukraińskimi wojskowymi.

Reklama

"Krymianki dziękują ukraińskim wojskowym za męstwo!", "Krym należy do Ukrainy", "Ratujcie nas przed rosyjskim wojskiem!" - głosiły napisy na własnoręcznie wykonanych plakatach.

"Won na swoją Ukrainę, banderowcy!"

Kobiety w różnym wieku najpierw stanęły przed biurem przepustek ukraińskiej jednostki, jednak niedługo zostały stamtąd brutalnie wyparte przez grupę ok. 50 mężczyzn z wpiętymi w kurtki wstążkami w rosyjskich barwach narodowych. Podjechali oni pod bazę autobusem. "Won na swoją Ukrainę, banderowcy!" - wykrzykiwali do stojących pod ukraińską flagą ludzi.

Kiedy Ukraińcy zaczęli śpiewać swój hymn, mężczyźni stojący w kilku rzędach przed biurem przepustek zaczęli skandować: "Berkut, Berkut!". Jest to nazwa zlikwidowanej już jednostki specjalnej MSW Ukrainy, która wsławiła się brutalnością podczas trwających na Ukrainie od listopada do lutego demonstracji wymierzonych w ekipę obalonego niecałe dwa tygodnie temu prezydenta Wiktora Janukowycza.

Na Krymie milicjanci Berkutu postrzegani są jako ludzie walczący z ukraińskimi nacjonalistami. Samozwańcze władze Autonomii, które nie uznają zwierzchności Kijowa i uważają, że prezydentem nadal jest Janukowycz, przekonują lokalne społeczeństwo, że celem protestów na Majdanie Niepodległości w Kijowie było przejęcie władzy przez "faszystów" z zachodniej Ukrainy. Mieszkańcy Krymu powtarzają plotki o "banderowcach", chcących zakazać im używania języka rosyjskiego.

"Nie chcę, żeby o moje prawa walczyli ludzie z bronią!"

- Ja jestem Rosjanką! Nikt mnie za to na Ukrainie nie prześladuje! Ja nie chcę, żeby o moje prawa walczyli ludzie z bronią! - oburzała się  jedna z uczestniczek protestu w Symferopolu Luba Kabakowa.

- Ile wam zapłacili? Ile dolarów dostaliście od Amerykanów? Przecież oni za amerykańskie pieniądze popierają ten antypaństwowy reżim w Kijowie - denerwował się przechodzący obok jednostki starszy człowiek. Za jej ogrodzeniem widać było kilku żołnierzy sił zbrojnych Ukrainy z karabinami w ręku.

Rosyjskie wojska blokują ukraińskie jednostki

Umundurowani i uzbrojeni ludzie stojący przy dwóch ciężarówkach na rosyjskich numerach rejestracyjnych nie rozmawiali z prasą. Nie odpowiadali na pytania PAP, czyje siły reprezentują i co w tym miejscu robią. Tylko jeden z nich, zapytany, czy przyjechał z Rosji, twierdząco skinął głową.

Sytuacja na Krymie jest spokojna. Rosyjskie wojska blokują ukraińskie jednostki oraz ochraniają ważne obiekty. Żołnierze bez żadnych rozpoznawalnych znaków zostali usunięci sprzed siedziby rządu Autonomii w Symferopolu, lecz ich miejsce zajęli cywilni aktywiści tzw. rosyjskiej samoobrony Krymu.

Na głównym placu miasta we wtorek wieczorem odbył się koncert. W przerwach między występami artystów ludzie skandowali: "Rosja!".


Dowiedz się więcej na temat: Krym

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje