Majdan czeka na posiedzenie parlamentu

Na Majdanie spokój i oczekiwanie przed dzisiejszą nadzwyczajną Rady Najwyższej. Wiadomo już, że przedmiotem obrad będą ustawy ograniczające wolności obywatelskie z 16 stycznia, przyjęte z naruszeniem demokratycznych procedur. Mają być unieważnione, a następnie przyjęte tylko te, które nie wywołują kontrowersji, już zgodnie z wszelkimi procedurami. Cofnięcie ustaw jest jednym z najważniejszych postulatów protestujących na Majdanie i popierających ich w innych miastach Ukrainy.

Takie ustalenia zapadły na wczorajszym późnowieczornym spotkaniu - kolejnym już - prezydenta Wiktora Janukowycza i trzech liderów opozycji: Arsenija Jaceniuka, Witalija Kliczki i Ołeha Tiahnyboka. Była na nim także minister sprawiedliwości Ołena Łukasz. To ona poinformowała, że Jaceniuk odrzucił propozycję Wiktora Janukowycza, aby stanąć na czele rządu. Jednak polityczna ocena pracy Rady Ministrów będzie przedmiotem obrad parlamentu. Obydwie strony mają wspólnie poprzeć amnestię dla uczestników zamieszek, jednak wejdzie ona w życie dopiero wtedy, gdy manifestanci opuszczą wszystkie budynki użyteczności publicznej i okupowane siedziby władz.

Reklama

Przeprowadzenie nadzwyczajnej sesji Rady Najwyższej zaproponował w czwartek Wiktor Janukowycz po tym, jak na ulicy Hruszewskiego doszło do rozlewu krwi. Liczbę rannych liczono w setkach. Z rąk snajpera zginęło - według lekarzy - co najmniej 5 osób. 

"Pewien postęp w rokowaniach opozycji z władzą"

Ołeh Tiahnybok, lider frakcji "Swoboda" po rozmowach z prezydentem Janukowyczem mówił, że jest pewien postęp w rokowaniach opozycji z władzą. - Oczywiście, że negocjacje będą prowadzone dalej. To, co osiągnęliśmy dzisiaj, to trochę więcej niż wczoraj. Ale to nie wszystko czego żądamy jako przedstawiciele tych ludzi, którzy stoją dzisiaj na Majdanie - mówił Ołeh Tiahnybok.

Z kolei lider ukraińskiej opozycyjnej partii UDAR Witalij Kliczko wyraził nadzieję, że prezydent nie zdecyduje się na wprowadzenie stanu wyjątkowego na Ukrainie. - Ogłoszenie stanu wyjątkowego rozpocznie nowy etap eskalacji kryzysu i do niczego dobrego nie doprowadzi - oświadczył. 

Także amerykański wiceprezydent Joe Biden w rozmowie telefonicznej z Wiktorem Janukowyczem przestrzegł go, by nie wprowadzał w kraju stanu wyjątkowego. Apelował też, by prezydent Ukrainy współpracował z opozycją na rzecz pokojowego zakończenia kryzysu politycznego. "Joe Biden podkreślał, że Stany Zjednoczone potępiają użycie przemocy przez każdą ze stron i ostrzegł, że ogłoszenie stanu wyjątkowego lub podjęcie innych rozwiązań siłowych, spowoduje dalsze zaognienie sytuacji i ostatecznie zamknie drzwi do pokojowego rozwiązania" - poinformował Biały Dom w wydanym komunikacie. 

Amerykański wiceprezydent poparł też negocjacje prowadzone przez władze i opozycję.

Przyspieszona wizyta szefowej unijnej dyplomacji

Do Kijowa ma dzisiaj przyjechać, dwa dni wcześniej niż planowała, szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Wczoraj przestrzegła ona władze Ukrainy przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego.
Szefowa unijnej dyplomacji napisała w oświadczeniu, że wprowadzenie stanu wojennego doprowadzi do zaognienia sytuacji i rozkręci spiralę przemocy. Catherine Ashton wezwała zarówno władze jak i uczestników antyrządowych protestów do powstrzymania się od przemocy. "Rozwiązanie obecnego kryzysu może być jedynie polityczne, poprzez dialog" - podkreśliła.

Wyraziła nadzieję, że drogę do porozumienia wyznaczy ukraiński parlament. Dodała, że jednym z warunków jest wycofanie antydemokratycznych, drakońskich ustaw, ograniczających podstawowe prawa Ukraińców, między innymi swobodę wypowiedzi i zrzeszania się. 

Catherine Ashton powtórzyła, że Unia Europejska jest gotowa pomóc w uspokojeniu sytuacji i w poszukiwaniu prób wyjścia z kryzysu. To będzie główny temat rozmów szefowej unijnej dyplomacji w Kijowie z przedstawicielami władz i opozycji. 

Specjalna misja Parlamentu Europejskiego

W ukraińskiej stolicy zaplanowano na dziś także wizytę specjalnej misji Parlamentu Europejskiego. Jedzie tam 12 europosłów, by pomóc w rozwiązaniu zaostrzającego się konfliktu między władzą a społeczeństwem. Wysłannicy Parlamentu Europejskiego spotkają się z przedstawicielami opozycji, demonstrantami Euromajdanu, aktywistami, ekspertami i przywódcami religijnymi. Planowane są także rozmowy z prezydentem Janukowyczem i premierem Azarowem. 

- Przesłanie z którym jedziemy brzmi: należy rozwiązanie znaleźć przez dialog a władze, które są winne eskalacji przemocy, bo same ją zaczęły, powinny wycofać się z użycia siły - powiedział europoseł Jacek Saryusz-Wolski, jeden z członków delegacji.

Europoseł Paweł Kowal podkreśla, że obecność unijnych dyplomatów w Kijowie jest teraz bardzo ważna, choć przyznaje , że możliwości jakimi dysponują są ograniczone. - Jedziemy na Ukrainę, a w każdym razie ja jadę z absolutną pewnością, że nie mamy instrumentu do tego, aby realnie mediować, bo obie strony nie postrzegają nas jak mediatorów. Jedna strona postrzega nas jak sprzymierzeńca, a druga z pewnym chłodem - powiedział Kowal.

Misja delegacji Parlamentu Europejskiego potrwa do czwartku. 

Szczyt Unia-Rosja

Kryzys polityczny na Ukrainie zapewne zdominuje rozmowy prezydenta Rosji Władimira Putina i szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya i szefem Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso. To w ramach szczytu Unia-Rosja. Moskwa określa opozycjonistów ukraińskich mianem "ekstremistów".

Protestujący kontrolują centrum Kijowa wokół Placu Niepodległości, otoczonego przez kilkunastometrowe barykady. Nadal okupowanych jest 10 z 25 regionalnych siedzib administracji prezydenta. Na wschodzie kraju siły porządkowe rozpędziły demonstrantów próbujących okupować takie siedziby w Dniepropietrowsku, Czerkasach i Sumach. Aresztowano dziesiątki osób.

Opozycja zwołała na dziś nowa masową demonstrację na Majdanie, w związku z oczekiwanym posiedzeniem Rady Najwyższej.

Dowiedz się więcej na temat: zamieszki na Ukrainie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy