Migus: To dzieje się za przyzwoleniem Europy i USA

- Decyzja najwyższych władz rosyjskich jest przyzwoleniem Europy i Stanów Zjednoczonych na to, co dzieje się na Ukrainie. Rosja nie czuje się niczym zagrożona i metodą faktów dokonanych, w tym przypadku siły, robi to, co robi - powiedział Stefan Migus, przewodniczący oddziału olsztyńskiego Związku Ukraińców w Polsce i przewodniczący warmińsko-mazurskiej rady koordynacyjnej Związku Ukraińców w Polsce Stefan Migus o wydaniu zgody przez Radę Federacji na użycie rosyjskich sił zbrojnych na terytorium Ukrainy.

- W telewizji podaje się informacje, że jak tylko Stany Zjednoczone i kraje NATO zobaczą jakieś kontyngenty wojsk rosyjskich, które przekraczają granicę rosyjsko-ukraińską, to wówczas zdecydowanie zaaregują. Prawdą jest to, że już przekroczyły i blokują jednostki ukraińskie na Krymie, wywołują jakieś niepokoje, nie mówiąć o Doniecku, a nawet w Charkowie, gdzie wywieszają flagi rosyjskie na budynkach urzędowych. Właściwie wtargnięcie wojsk rosyjskich i wypowiedzenie wojny w jakimś zakresie jest faktem - powiedział Migus.

Reklama

- Z każdym dniem będzie gorzej, jeśli Stany Zjednoczone, NATO i Unia Europejska nie zdecydują się na jakieś twardsze kroki. Nie mówię o wypowiedzeniu wojny, ale Rosja jest bardzo zależna gospodarczo od Unii Europejskiej i USA. Stąd też można na nią wpłynąć w ten sposób, ale trzeba byłoby to zrobić zdecydowanie - dodał.

- Europa stanie w obliczu takiej sytuacji, że uznała już decyzje nowych władz ukraińskich, a z drugiej strony Rosja ich nie uznaje. I na razie poza jakimiś słownymi utarczkami nic się w tej sprawie nie dzieje. I nowe władze ukraińskie zostały pozostawione same sobie - podsumował. 

 

 

Dowiedz się więcej na temat: Rosja | wojna na Ukrainie | Krym

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje