Milicyjny sabotaż na wschodzie Ukriany

Doniecka prokuratura zajęła się pasywnym zachowaniem milicji w czasie wczorajszego napadu separatystów na pokojową demonstrację. Władze w Kijowie otwarcie mówią, że milicja z obwodów donieckiego i ługańskiego sprzyja separatystom.

Prokuratura podkreśla, że funkcjonariusze mieli zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom pokojowej manifestacji, ale tego nie zrobili. Rannych zostało co najmniej 14 osób.

Manifestanci byli bici pałkami i zaostrzonymi rurami, rzucano w nich petardy i ładunki wybuchowe.

Zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Wiktoria Sumar podkreśla, że milicja z obwodów donieckiego i ługańskiego sabotuje rozkazy Kijowa. Bójka w czasie manifestacji to nie jedyny taki przypadek.

Podobnie było, gdy separatyści zajmowali donieckie centrum telewizyjne. Funkcjonariusze po prostu otworzyli terrorystom drzwi i nie stawiali oporu. W efekcie 7 ukraińskich kanałów wyłączono i włączono 4 rosyjskie.

Wiktoria Sumar dodała, że rozkazów nie wykonuje nie tylko kierownictwo milicji, ale też zwykli funkcjonariusze. Jej zdaniem, zajętych budynków użyteczności nie można nawet odbić ponieważ później nie będą oni gotowi ich bronić.

Stąd konieczność zmian kadrowych na Wschodzie, zarówno w MSW, jak i w Służbie Bezpieczeństwa.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje