Ministerstwo obrony Ukrainy zezwala żołnierzom na Krymie na użycie broni

Po zastrzeleniu we wtorek przez Rosjan ukraińskiego żołnierza w Symferopolu na Krymie Ministerstwo Obrony Ukrainy zezwoliło swoim żołnierzom na półwyspie na użycie broni. Dotychczas mieli oni rozkaz nieulegania prowokacjom okupującej Krym rosyjskiej armii. Tymczasem Euromajdan PR na swoim Twitterze informuje, że Rosjanie posłużyli się ukraińskim żołnierzem jak "żywą tarczą", aby uzyskać dostęp do jednego z budynków.


Reklama

Ukraiński żołnierz zginął podczas dokonanego przez Rosjan szturmu jednostki w Symferopolu.

"Zgodnie z decyzją pełniącego obowiązki głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy (p.o. prezydenta) Ołeksandra Turczynowa i p.o. ministra obrony Ihora Teniucha (...) znajdujące się na Krymie oddziały wojskowe otrzymały zezwolenie na użycie broni w celu obrony życia" - poinformowało Ministerstwo Obrony Ukrainy w opublikowanym w godzinach wieczornych komunikacie.

Oświadczenie w sprawie zastrzelonego ukraińskiego wojskowego wydała także administracja prezydencka.

"Podkreślamy, że odpowiedzialność za krew ukraińskich żołnierzy spoczywa na kierownictwie politycznym Federacji Rosyjskiej i bezpośrednio na prezydencie (Władimirze) Putinie" - oświadczył Ołeksandr Turczynow.

Ukraińscy żołnierze otrzymali zgodę na użycie broni. To reakcja na zdarzenia w Symferopolu, gdzie w rosyjskim szturmie na jednostkę wojskową zginął ukraiński żołnierz. 

Jednostka, którą szturmowali rosyjscy wojskowi i oddziały samoobrony Krymu, to jedna z 38 jednostek na półwyspie, które są blokowane przez Rosjan. Do 21 marca miało trwać zawieszenie broni. W tym czasie Ukraińcy mieli uzupełnić zapasy. Udało się to zrobić częściowo i - według dowódcy marynarki wojennej Serhija Hajduka - teraz wojskowi mogą utrzymać się w bazach przez ponad tydzień. Zrobiono zapasy jedzenia, wody pitnej, paliwa, mundurów i odzieży. 

Tymczasem morskie oddziały ukraińskiej Służby Granicznej opuszczają już Krym i przemieszczają się w stronę Odessy. 

Obecne na miejscu ukraińskie media informują, że po szturmie na bazę w Symferopolu rosyjscy żołnierze zablokowali dom, w którym mieszkają rodziny żołnierzy z tej jednostki. - Dzieci i żony są przerażone, rosyjscy wojskowi z karabinami nikogo nie wypuszczają, nie chcą z nikim rozmawiać, wszystko jest zablokowane - oświadczył anonimowy rozmówca gazety internetowej "Ukrainska Prawda".

Przed godziną 21 czasu ukraińskiego (20 czasu polskiego) milicja w Symferopolu podała, że podczas szturmu na ukraińską jednostkę zginął także członek prorosyjskiej samoobrony Krymu, zaś inny został ranny.

IAR/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Krym | Rosja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje