MSZ: Ukraina ma dowody zaangażowania Rosji w działania separatystów

Ukraina ma dowody na zaangażowanie rosyjskich służb specjalnych w działania separatystów na wschodzie kraju, gdzie zajmują oni siedziby instytucji państwowych - oświadczyło w niedzielę Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Kijowie.

Dowody te zostaną przedstawione wspólnocie międzynarodowej w nadchodzący czwartek w Genewie - podał resort.

Reklama

"We wschodnich obwodach Ukrainy rosyjskie służby specjalne i dywersanci rozpoczęli przejście do szerokiej operacji separatystycznej, której celem jest przejęcie władzy i destabilizacja sytuacji, zagrażająca życiu obywateli Ukrainy i grożąca oderwaniem tych regionów od naszego państwa" - głosi oświadczenie.

MSZ przypomniało o prowadzonej na wschodzie operacji antyterrorystycznej, która ma doprowadzić do odparcia "zamachu na nasze państwo".

Członkowie prorosyjskich organizacji separatystycznych zajmują od tygodnia siedzibę administracji obwodowej w Doniecku, gdzie ogłoszono powstanie "Donieckiej Republiki Ludowej", która ma zamiar przyłączyć się do Rosji. Okupują także delegaturę Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) w Ługańsku.

Oczyszczają z separatystów miasto Słowiańsk

W niedzielę ukraińskie siły specjalne oczyszczają z separatystów miasto Słowiańsk na północy obwodu donieckiego. Władze obwodowe podały, że zginęła tam jedna osoba, oficer SBU, a dziewięć zostało rannych.

Do prób przejęcia lokalnych posterunków milicji doszło w miastach: Drużkiwka, Dobropole i Horliwka. Na południu obwodu donieckiego zajęto siedzibę władz miejskich w Mariupolu.

W sobotę w ukraińskich mediach opublikowano fotografie, na których widać ludzi, którzy uczestniczyli w rosyjskiej operacji zajęcia należącego do Ukrainy Krymu.

"Działają uzbrojeni ludzie w mundurach bez znaków rozpoznawczych"

Szef ukraińskiego MSW Arsen Awakow poinformował, że we wschodnich obwodach działają uzbrojeni ludzie w mundurach bez znaków rozpoznawczych, którzy posługują się karabinami maszynowymi będącymi wyłącznie na wyposażeniu armii rosyjskiej.

Także w sobotę minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow odrzucił zarzuty Kijowa, jakoby na południu i wschodzie Ukrainy operowali rosyjscy agenci.

"Nie ma żadnych podstaw do takich twierdzeń"

Ławrow powiedział to w rozmowie telefonicznej z szefem ukraińskiej dyplomacji Andrijem Deszczycą.

Według rosyjskiego MSZ "Deszczyca próbował obarczać Rosję odpowiedzialnością za powstanie trudnej sytuacji na południu i południowym wschodzie Ukrainy". "Utrzymywał on, że w regionach tych operują jacyś rosyjscy agenci i że rzekomo kilku z nich już aresztowano" - przekazało MSZ Rosji.

"W odpowiedzi Ławrow oświadczył, że nie ma żadnych podstaw do takich twierdzeń. Przypomniał, że podobne zarzuty pod adresem Rosji formułuje również Waszyngton, jednak stronie rosyjskiej nie przedstawiono żadnych faktów" - podało rosyjskie MSZ.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje