"Na Ukrainie działają szwadrony śmierci"

​MSW Ukrainy rozesłało listy gończe za przywódcami Automajdanu, ruchu kierowców popierających masowe protesty przeciwko władzom. Ścigany jest m.in. Dmytro Bułatow, który porwany i brutalnie pobity odnalazł się po trwających ponad tydzień poszukiwaniach.

Listy gończe rozesłano w piątek także za Serhijem Kobą, który ukrywa się za granicą, oraz innym aktywnym działaczem Automajdanu, synem b. ministra obrony, Ołeksijem Hrycenką. Wszyscy trzej są poszukiwani za organizację masowych zamieszek.       

Reklama

Bułatow, którego zaginięcie zgłosiła na milicję rodzina, odnalazł się w lesie pod Kijowem w czwartek wieczorem. Twierdzi, że został porwany przez ludzi, którzy mówili z rosyjskim akcentem. Na jego ciele widniały ślady pobicia; miał obcięty fragment ucha oraz ślady po gwoździach w dłoniach.       

W piątek, po rozesłaniu listu gończego, milicja, która przez ponad tydzień nie mogła ustalić miejsca jego pobytu, pojawiła się w szpitalu, w którym Bułatow przeszedł już pierwszą operację. Opozycja zaalarmowała, że milicjanci chcą go aresztować. MSW odpowiedziało, że jedynie prowadzi z nim "działania śledcze".       

 W piątek jeden z przywódców opozycji Arsenij Jaceniuk oświadczył, że na Ukrainie działają szwadrony śmierci, które na zlecenie władz porywają i torturują najbardziej aktywnych uczestników protestów.       

Inny opozycyjny lider Witalij Kliczko zaapelował do Ukraińców o organizowanie na ulicach ich miast patroli obywatelskich.          

"Na ulice wyszli bandyci, którzy biją, porywają, aresztują i palą samochody pokojowo nastawionych ludzi, występujących przeciwko korupcji i bezprawiu władz" - napisał na swym facebookowym profilu.       

"Jeśli będziemy siedzieć i czekać, jutro może być za późno" - ostrzegł Kliczko.       

 Z Kijowa Jarosław Junko

Dowiedz się więcej na temat: Organizator Automajdanu Dmytro Bułatow

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje