​Na wschodniej Ukrainie zginęły dwie osoby, mimo zawieszenia broni

Ukraiński ochotnik i pracownik służb podatkowych zginęli w środę na wschodniej Ukrainie w zastawionej przez separatystów zasadzce w obwodzie ługańskim; czterech żołnierzy zostało rannych - poinformował rzecznik ukraińskiej armii Andrij Łysenko.

W samochodzie, oprócz ofiar, znajdowali się funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i żołnierze - wyjaśnił Łysenko.

Reklama

Do incydentu doszło podczas misji patrolowej, której zadaniem było tropienie przemytników. Samochód, którym podróżowali, najechał na miny, a następnie został ostrzelany przez snajperów.

Według komunikatu służb prasowych ukraińskiej armii od 1 września "zawieszenie broni jest w dużej mierze respektowane w strefie operacji antyterrorystycznych".

Nieco inaczej ujął to zastępca szefa specjalnej misji monitoringowej OBWE Alexander Hug, który oznajmił, że nie można "potwierdzić pełnego zawieszenia broni 1 września".

"Obserwujemy użycie broni w wielu miejscach, koncentruje się ono w rejonie Starohnatiwki (kontrolowanej przez władze w Kijowie) i na północ od Mariupola - w miejscowości Telmanowe (pod kontrolą tzw. Donieckiej Republiki Ludowej)" - powiedział.

Na briefingu w Kijowie Hug oświadczył też, że obserwatorzy w dalszym ciągu stwierdzają brak ciężkiego uzbrojenia w miejscach jej składowania w strefie walk. Ponadto obie strony konfliktu ograniczają dostęp obserwatorom OBWE, co stanowi naruszenie mandatu misji - dodał.

W Donbasie we wtorek zaczęło obowiązywać zawieszenie broni między stroną ukraińską i prorosyjskimi separatystami, uzgodnione w ubiegłym tygodniu podczas obrad grupy kontaktowej ds. konfliktu na Ukrainie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje