NATO ostrzega Rosję. "To byłby historyczny błąd"

Interwencja Rosji we wschodniej Ukrainie byłaby historycznym błędem - ostrzegł władze w Moskwie sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. Po paryskiej naradzie z prezydentem Francji Francois Hollandem podkreślił on, że w związku z napięciem wokół Ukrainy, NATO musi usprawnić swój system obrony.

Rasmussen wezwał kraje członkowskie NATO - głównie europejskie -  by mimo kryzysu ekonomiczno-finansowego zwiększyły wydatki na wspólny, skuteczny system obrony. Taka jest, jego zdaniem, cena bezpieczeństwa na naszym kontynencie. Podkreślił, że Rosja zwiększyła wydatki na uzbrojenie o 30 procent. Anders Fogh Rasmusseen oświadczył również, że nielegalne działania Moskwy wobec Ukrainy stały się największym wyzwaniem, któremu Europa musi stawić czoła. Francuski minister obrony Jean-Yves Le Drian wezwał natomiast członków Sojuszu Północnoatlantyckiego do opracowania do września nowych planów obronnych.

Reklama

Sekretarz generalny NATO podkreślił z naciskiem, że wydarzenia na wschodzie Ukrainy wywołują wielkie zaniepokojenie. Zaapelował do Rosji, by wycofała żołnierzy z ukraińskiej granicy.  - Wydarzenia na wschodniej Ukrainie to wielki problem, ponaglam Rosję do odstąpienia - oświadczył Rasmussen na konferencji natowskiej w Paryżu. Podkreślił, że wszelkie dalsze ruchy będą oznaczać poważną eskalację. Rosja - jak powiedział sekretarz generalny NATO - musi wycofać "dziesiątki tysięcy żołnierzy", skoncentrowanych na ukraińskich granicach.

Według danych NATO na granicy z Ukrainą Rosja rozmieściła ok. 40 tys. żołnierzy. W ubiegłym tygodniu Rasmussen ocenił, że Rosja dąży do odtworzenia strefy wpływów na obszarze dawnego ZSRR.

Marek Gładysz




Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje