"Pokój na Ukrainie w rękach Rosji"

Kreml może zakończyć konflikt w Donbasie. Pokój na wschodzie Ukrainy jest w rękach Rosji - oświadczył w środę w Warszawie specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy Kurt Volker.

Według ambasadora Volkera konflikt na wschodzie Ukrainy to celowe kroki Rosji. Moskwa chciała, by na Ukrainie powrócił "przyjaźnie nastawiony do Rosji rząd", jednak rosyjskie działania przyniosły odwrotny skutek - stwierdził. "Stworzyli Ukrainę, która jest bardziej nacjonalistyczna, zjednoczona, skierowana na Zachód, bardziej antyrosyjska niż kiedykolwiek wcześniej" - wyjaśnił. Volker ocenił, że Rosja traci młode pokolenie Ukraińców, którzy dorastają, widząc ją jedynie w charakterze agresora.

Reklama

"Ukraina doświadcza nadzwyczajnej traumy, będąc zmuszona do obrony swojego terytorium na własnej ziemi od czterech lat" - stwierdził, dodając, że te okoliczności mają skutki psychologiczne, polityczne. Jego zdaniem kryzys przyczynił się do większej tożsamości narodowej Ukraińców i pogłębienia ukraińskiego nacjonalizmu, służącego jako mechanizm ochronny. "Nie oznacza to, że każda decyzja podejmowana przed Ukrainę jest prawidłowa; tak nie jest" - zaznaczył.

"Nie jest to zamrożony konflikt, to jest gorąca wojna, tragedia humanitarna" - podkreślił, przypominając, że w wyniku konfliktu zginęło ponad 10 tys. osób. Zwrócił uwagę na ciężkie warunki panujące na miejscu, z którymi zmaga się ludność, w tym utrudniony dostęp do pozostałej części kraju, przerwy w dostawie elektryczności, wody, gazu, usług telekomunikacyjnych.

Volker podkreślił, że celem USA jest przywrócenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim obywatelom tego kraju. "Myślę, że wartością dodaną Stanów Zjednoczonych jest angażowanie Rosji na poziomie strategicznym, podkreślanie, że Rosja nie zyska niczego więcej, a koszty są bardzo wysokie" - podkreślił. Przypomniał, że USA nie prowadzą negocjacji w sprawie sytuacji na wschodzie Ukrainy bez udziału Kijowa.

Rosja płaci za konflikt we wschodniej Ukrainie dużą cenę, w tym m.in. ponosząc koszty sankcji unijnych i amerykańskich, braku dobrych relacji z UE i USA. Zdaniem ambasadora Rosja "nie czerpie zysku, na który liczyła", wręcz, jak podkreślił, "nie dostaje niczego". Zauważył, że "nie możemy zapominać o Krymie". "Nawet gdyby konflikt w Donbasie został rozwiązany, sankcje nałożone za aneksję Krymu pozostałyby w mocy" - zapewnił.

Przypomniał, że w sprawie konfliktu na wschodniej Ukrainie spotkał się czterokrotnie ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Władisławem Surkowem. Podczas ostatniego spotkania strona rosyjska zapowiedziała przedstawienie swojej propozycji dotyczącej formatu misji pokojowej w Donbasie. "Czekamy więc na propozycję Rosji" - dodał.

"W stanie wojny jest Rosja na Ukrainie"

Volker zapewnił, że nie jest to wojna zastępcza pomiędzy USA a Rosją. "USA, Niemcy, Polska nie są w stanie wojny. W stanie wojny jest Rosja na Ukrainie. A Ukraina działa w samoobronie" - oznajmił.

"Jeśli Rosja wybierze (pokój), jesteśmy tu, by pomóc" m.in. poprzez implementację porozumień mińskich, ustanowienie szczególnego statusu wschodniej Ukrainy.

"Zaproponowaliśmy, by misja pokojowa pod egidą ONZ była odpowiedzialna za zapewnianie bezpieczeństwa całego terytorium, wszystkim obywatelom" - przypomniał. Ambasador zaznaczył, że misja musi mieć dostęp do ukraińskiej strony ukraińsko-rosyjskiej granicy, "by mieć pewność, że granica nie będzie już wykorzystywana do przerzutu żołnierzy i sprzętu z i do Donbasu". Jednak, jak oświadczył, "nie oznacza to, że granica byłaby zamknięta". Misja pod egidą ONZ powinna przywrócić pokój i stworzyć warunki konieczne do wdrożenia porozumień mińskich - wskazał.

Ambasador stwierdził, że jego zdaniem sytuacja na wschodzie Ukrainy nie zmieni się do czasu nadchodzących wyborów prezydenckich w Rosji. "Nie wiemy, co będzie po wyborach, zobaczymy, jaką decyzję podejmie (Władimir) Putin" - oświadczył. "Zobaczymy, czy będzie chciał rozwiązać konflikt, występując w roli  rozjemcy, czy będzie kontynuował dotychczasowe działania, zaprzeczał rosyjskiemu udziałowi w konflikcie. Jeśli tak się stanie, sytuacja się nie zmieni" - skonstatował.

Zauważył, że Ukraina posiada rozwinięty przemysł zbrojeniowy, tj. sama produkuje znaczną część sprzętu wojskowego. Jednak w produkcji istnieją luki, które należy wypełnić. Po pierwsze dotyczy to broni przeciwpancernej, po drugie radarów rozpoznania artyleryjskiego i po trzecie systemu antysnajperskiego.

Zdaniem Volkera wtargnięcie Rosji na terytorium Ukrainy powinno niepokoić i niepokoi wszystkie kraje regionu, w tym Polskę. Według Volkera nie trzeba zmieniać obecnego kształtu formatu normandzkiego, a "Francja i Niemcy odgrywają niezwykle ważną rolę". Rozmowy w tzw. formacie normandzkim dotyczą uregulowania konfliktu w Donbasie. Format ten tworzą Niemcy, Francja, Ukraina i Rosja.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje