Premier Szwecji krytykowany za prorosyjską wypowiedź w sprawie Ukrainy

Falę krytyki wywołała w Szwecji wypowiedź premiera Fredrika Reinfeldta, który w wywiadzie dla Szwedzkiego Radia uznał, że "reakcja Rosji na niepokój mniejszości rosyjskiej na Krymie i we wschodniej Ukrainie jest do pewnego stopnia zrozumiała".

Według politologa z Uniwersytetu w Lundzie prof. Wilhelma Agrella to jedno z najmniej trafnych oświadczeń szwedzkiego premiera.

Reklama

"Reinfeldt bez zastrzeżeń przyjął rosyjską wersję wydarzeń za pewnik, choć media przekazują zupełnie inny obraz, w którym rosyjski "niepokój" jest częścią propagandy mającej uzasadnić interwencję ze strony Rosji" - powiedział prof. Agrell gazecie "Svenska Dagbladet".

Reinfeldt powiedział, że w związku z sytuacją na Ukrainie szwedzkie siły zbrojne nie podejmują żadnych działań. Tłumaczył, że "na eskalację nie należy reagować eskalacją", zamiast tego lepiej "studzić emocje".

Zdaniem prof. Agrella w ten sposób premier przeprasza Rosję i realizuje "politykę ustępstw", podobną do tej, jaką Szwecja stosowała wobec ZSRR w okresie zimnej wojny.

Po fali krytyki prorosyjskiego oświadczenia premier Reinfeldt w kolejnej wypowiedzi tłumaczył, że "na Ukrainie jest część rosyjskojęzycznej ludności, która uważa się etnicznie za Rosjan, ale nie zmienia to faktu, że zachowanie Rosji jest naganne".

Dowiedz się więcej na temat: Szwecja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje