Premier Ukrainy: Sytuacja wymknęła się spod kontroli

Sytuacja z masowymi akcjami opozycji w Kijowie wymknęła się spod kontroli, a rząd ma informacje, że demonstranci przygotowują się do zajęcia siedziby parlamentu - oświadczył dziś wieczorem premier Ukrainy Mykoła Azarow. Szef rządu zaapelował do ambasadorów Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, by wpłynęli na opozycję i zapobiegli eskalacji przemocy.


Reklama

- To, co się dzieje nosi znamiona przewrotu. Jest to bardzo poważna sprawa. My okazujemy cierpliwość, ale chcielibyśmy, by nasi partnerzy nie odczuwali, że wszystko im wolno - powiedział Azarow po spotkaniu z ambasadorami państw UE, Stanów Zjednoczonych i Kanady, które odbyło się dziś w Kijowie.

Szef rządu zażądał od opozycji, aby nie blokowała ona prac organów władzy centralnej: Administracji Prezydenta i Rady Ministrów. Jego zdaniem, oponenci rządzących chcą także zdobyć budynek parlamentu. Poprosił dyplomatów, aby wpłynęli na opozycjonistów, aby ci prowadzili jedynie pokojowe akcje.

Azarow dodał też, że nie tylko politycy radykalizują demonstrantów. Winę ponoszą także organy ścigania. Poinformował, że naczelnik kijowskiej milicji Walerij Koriak stracił stanowisko za to, że w sobotę przed świtem wydał rozkaz rozgonienia pokojowej manifestacji na placu Niepodległości w Kijowie. Funkcjonariusze oddziałów specjalnych Berkut zachowywali się wtedy wyjątkowo agresywnie bijąc i kopiąc demonstrantów, w tym tych, którzy nie stawiali oporu.

MSW przeprasza, Janukowycz też

Z kolei kierownictwo MSW przeprosiło kilkudziesięciu dziennikarzy, którzy zostali pobici w czasie wczorajszej bójki między agresywnie nastawionymi demonstrantami a funkcjonariuszami oddziałów specjalnych.

Ci ostatni bili pałkami kamerzystów i innych pracowników mediów, którzy głośno informowali ich o swojej profesji. 

Także prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz ocenił, że milicja "przesadziła".

Na ulicach Kijowa wciąż niespokojnie

W Kijowie trwają demonstracje zwolenników umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. W sobotę rano protest na Majdanie Niepodległości rozpędziły siły specjalne milicji Berkut. Rannych zostało kilkadziesiąt osób.

W niedzielę doszło z kolei do kilku ataków na budynek administracji prezydenta Janukowycza; zdaniem opozycji była to prowokacja, urządzona przez wynajętych przez władze młodych dresiarzy.

Według MSW w starciach ucierpiało 130 milicjantów. Kijowscy lekarze podają, że z prośbą o pomoc medyczną zwróciło się do nich 150 osób.

Dowiedz się więcej na temat: Mykoła Azarow | premier Ukrainy | zamieszki na Ukrainie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje