Przed ambasadą Ukrainy demonstracja poparcia dla protestujących

Przed ambasadą Ukrainy w Warszawie kilkadziesiąt osób demonstrowało w sobotę swoje poparcie dla protestujących na Ukrainie. Oprócz Polaków przed ambasadę przyszło kilkunastu Ukraińców - głównie młodych ludzi.

Uczestnicy protestu zapalili znicze przed wejściem do ambasady, odmówili modlitwę za zabitych i uczcili ich pamięć minutą ciszy. Przynieśli ze sobą flagi ukraińskie i polską oraz transparenty z hasłami - "Zabijasz demonstranta - zabijasz brata", "Warszawa z nami", "Nie dla reżimu Janukowycza", "Nowy rok - nowy prezydent", "Solidarni z Majdanem", "Polska-Ukraina wolne od Putina" i "Kijów - Warszawa wspólna sprawa".

Reklama

Jeden z uczestniczących w pikiecie młodych Ukraińców podkreślił, że cieszy go to, iż ludziom w Warszawie nie jest obojętny los Ukrainy. "Kiedy pytają mnie koledzy w Polsce, o co oni teraz walczą, odpowiadam: Nie walczymy o to, żeby wejść do Unii, nie walczymy przeciw Rosji. Walczymy tylko i wyłącznie o niepodległość Ukrainy" - mówił. Podkreślił, że ci, którzy są i walczą na Majdanie, na ulicy Hruszewskiego, są bohaterami, którzy walczą o ukraińską niepodległość.

Podczas protestu został odczytany apel do wszystkich partii i organizacji młodzieżowych o trwałe zjednoczenie się dla potępienia łamania praw człowieka przez władze Ukrainy i wsparcia starań narodu ukraińskiego. W apelu młodzi sprzeciwiają się antydemokratycznym praktykom stosowanym przez władze i służby ukraińskie przeciwko manifestującym i popierają prawo narodu ukraińskiego do samostanowienia i dążenia do integracji ze strukturami europejskimi.

W ich ocenie od powodzenia "europejskiego kursu polityki ukraińskiej" zależy obecnie przyszłość całego kontynentu, a młodzi nie zgadzają się na bierność i obojętność państw Unii Europejskiej w tej sprawie - szczególnie Polski oraz innych państw regionu Europy Środkowej i Wschodniej.

W piątek późnym wieczorem, po dwóch dobach rozejmu w Kijowie doszło do starć między milicją a przeciwnikami rządu. Według mediów i opozycji od chwili wybuchu zamieszek w stolicy Ukrainy zginęło sześć osób - pięć postrzelonych w środę na ulicy Hruszewskiego przy dzielnicy rządowej w Kijowie i jeden młody człowiek, który podczas środowych starć spadł z kolumnady stadionu klubu piłkarskiego Dynamo-Kijów, znajdującego się bezpośrednio w miejscu wydarzeń. Opozycja podała, że został on podczas starć zrzucony z kolumnady przez milicjantów z oddziałów specjalnych MSW Berkut.

Pikietę zorganizowali członkowie warszawskiego Koła Młodych PiS i Młodzieżowego Klubu Gazety Polskiej w Warszawie.

Dowiedz się więcej na temat: Kijów | zamieszki na Ukrainie | zamieszki na Ukrainie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje