Putin z wizytą na Krymie. Wydał oświadczenie

- Rosja zrobi wszystko, aby powstrzymać rozlew krwi na Ukrainie - oświadczył prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. Jego zdaniem, na południowym wschodzie kraju "doszło do zakrojonej na wielką skalę katastrofy humanitarnej". Obecną sytuację określił jako "krwawy chaos" i "bratobójczy konflikt".

Prezydent mówił o tym na spotkaniu z deputowanymi do Dumy Państwowej w Jałcie. W spotkaniu uczestniczyli też przedstawiciele Rady Federacji i rządu Dmitrija Miedwiediewa. Putin od środy przebywa z roboczą wizytą na Krymie, oderwanym przez Rosję w marcu od Ukrainy.

Reklama

Gospodarz Kremla oznajmił, że z każdym dniem sytuacja na Ukrainie staje się coraz dramatyczniejsza. - Na południowym wschodzie Ukrainy doszło do zakrojonej na wielką skalę katastrofy humanitarnej - powiedział. - Tysiące ludzi zginęły, setki tysięcy zostały uchodźcami, tracąc wszystko. To wielkie nieszczęście - podkreślił.

Putin nie przedstawił żadnych nowych inicjatyw

Putin oświadczył, że Rosja uważnie przygląda się temu, co dzieje się na Ukrainie. - Poruszamy te problemy i wobec władz Ukrainy, i wobec społeczności światowej, i wobec kluczowych organizacji międzynarodowych. Zrobimy wszystko, co od nas zależne, aby konflikt ten został zażegnany, aby na Ukrainie przestała lać się krew - zadeklarował. Prezydent nie przedstawił jednak żadnych nowych inicjatyw, które by zmierzały w tym kierunku.

Nawiązując do wprowadzonego 7 sierpnia przez Rosję zakazu importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, Unii Europejskiej, Australii, Kanady i Norwegii, stanowiącego odpowiedź na sankcje zastosowane wobec FR przez Zachód w związku z rolą Moskwy w konflikcie na Ukrainie, Putin oświadczył, że rosyjskie sankcje są nie tylko kontrposunięciami, ale również sposobem na wsparcie rodzimych producentów i otwarcie rynku dla nowych partnerów, chcących współpracować z Rosją i gotowych do takiej współpracy.

Prezydent oznajmił, że Rosja w swoim rozwoju powinna opierać się na rezerwach wewnętrznych, jednak nie będzie odgradzać się od świata zewnętrznego.

Podkreślił, że skuteczny rozwój powinien być oparty na wewnętrznych rezerwach, w tym - jak to ujął - tworzeniu dodatkowych bodźców dla rozwoju przemysłu i rolnictwa.

Rosja nie wyklucza wycofywania się z międzynarodowych traktatów

- Powinniśmy spokojnie, godnie i efektywnie zagospodarowywać swój kraj, nie odgradzając się od świata zewnętrznego, nie zrywając więzi z partnerami, ale jednocześnie nie pozwalając, by nas lekceważono lub pouczano - powiedział.

Putin oświadczył, że "społeczeństwo rosyjskie powinno się konsolidować i mobilizować, ale nie dla wojen i konfliktów, nie dla konfrontacji, lecz dla wytrwałej pracy dla Rosji i w imię Rosji".

Prezydent poinformował, że FR nie wyklucza jednostronnego wycofywania się z międzynarodowych traktatów, jeśli będą tego wymagać interesy kraju. Podkreślił, że w ten sposób postępują Stany Zjednoczone.

- USA w trybie jednostronnym wycofały się z traktatu o ograniczeniu strategicznych broni ofensywnych. I sprawa jest zamknięta. Kierowali się, jak uważają, interesami bezpieczeństwa narodowego. Będziemy robić dokładnie to samo, gdy uznamy to za korzystne i służące naszym interesom - oznajmił.

Zaprzeczył, jakoby Rosja się militaryzowała

Putin zaprzeczył, jakoby Rosja się militaryzowała, rozwijając swoje siły zbrojne. Oświadczył, że jego kraj chce mieć "nowoczesną i kompaktową" armię. Przypomniał, że na te cele do 2021 roku przeznaczono 20 bln rubli (552 mld dolarów). Według niego chodzi o stworzenie takich systemów broni, jakich inne kraje jeszcze nie mają.

Prezydent poinformował, że zarządził utworzenie przeznaczonej do stacjonowania na Krymie grupy operacyjnej sił zbrojnych, której koszty funkcjonowania - jak zaznaczył - nie powinny być duże. - Ministerstwo obrony przygotowało oddzielny program utworzenia i rozwoju sił zbrojnych na Krymie. Zaaprobowałem ten program. Nie będą one zbyt wielkie, nie będą kosztowne - powiedział.

Putin oznajmił, że organy władzy na Krymie w swojej codziennej pracy powinny uwzględniać lokalną specyfikę i tradycje tego regionu. Podkreślił też, że na Półwyspie Krymskim powinna być zagwarantowana rzeczywista równość trzech języków - rosyjskiego, ukraińskiego i krymskotatarskiego. Oświadczył, że liczy na to, iż deputowani do Dumy aktywnie włączą się do programów rozwoju Krymu. Przypomniał, że rząd do 2020 roku przeznaczy na te cele ponad 700 mld rubli (19,3 mld dolarów).

"Głównym celem władz Rosji jest zapewnienie dynamicznego rozwoju"

Putin oznajmił, że głównym celem władz Rosji jest zapewnienie dynamicznego rozwoju Półwyspu Krymskiego, uczynienie z niego gospodarczo samowystarczalnego i pomyślnego regionu, stworzenie nowych miejsc pracy. - Trzeba rozwijać przemysł, sektor rolno-przemysłowy, sferę socjalną i branżę turystyczną - powiedział. Przypomniał, że w 2015 roku zakończy się okres przejściowy, w którym płace i emerytury na Krymie mają być doprowadzone do ogólnorosyjskiej średniej.

Gospodarz Kremla ocenił, że problemy Krymu przez całe dziesięciolecia nie były rozwiązywane. - Władze Ukrainy musiały rozwiązywać problemy na innych ziemiach. Z Krymu wiele zabierały, a dawały mało - powiedział.

Prezydent wyraził przekonanie, że Krym może stać się czynnikiem integrującym Rosję. W opinii Putina może też "pomóc wyleczyć traumę zadaną narodowi rosyjskiemu wskutek dramatycznego rozłamu w XX wieku". Według Putina Krym "może stać się historycznym, duchowym źródłem, jeszcze jedną płaszczyzną pojednania między czerwonymi i białymi".

Putin podkreślił, że "Półwysep Krymski pamięta tak triumfy, jak i tragedię bratobójczej wojny domowej na początku XX wieku". Zaznaczył, że to właśnie na Krymie "jedni Rosjanie zabijali innych rosyjskich ludzi". Prezydent przypomniał, że podczas wojny domowej w latach 1917-22 przez Krym wyemigrowało ponad 150 tys. rosyjskich obywateli.

PAP/IAR

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje