Rocznica poszerzenia NATO. "Rosjanie boją się okrążenia i osaczenia"

5, 10, 15 - to rocznicowe liczby, które mogłyby być dla sojuszu NATO okazją do uroczystych obchodów jubileuszy. Ale nikt nie myśli o rocznicowych obchodach, bo zbyt palące są aktualne problemy.


W marcu 1999 r. do sojuszu wstąpiły pierwsze państwa z byłego Paktu Warszawskiego: Polska, Czechy i Węgry. W kwietniu 2004 dołączyły do niego Litwa, Łotwa i Estonia oraz Słowacja, Bułgaria, Rumunia i Słowenia. W kwietniu 2009 roku, w ramach ostatniej rundy poszerzenia paktu, doszła Albania i Chorwacja. Sekretarz generalny NATO Andres Fogh Rasmussen uważa te wszystkie kroki poszerzenia paktu obronnego w kierunku wschodnim za pozytywne. Podkreśla, że taka polityka nie była nigdy zamierzona jako groźba pod adresem Rosji ani nikogo innego.

Reklama

- NATO-owska polityka otwartych drzwi była prawdziwym sukcesem. Po zakończeniu zimnej wojny przed 25 laty mieliśmy historyczną szansę, by zaoferować naszą przyjaźń wszystkim państwom, by zlikwidować bolesne linie podziału i zbliżyć się do od dawna upragnionego celu: stworzenia zjednoczonego, wolnego i pokojowego kontynentu - powiedział Rasmussen przed kilkoma dniami w Brukseli.

Nieustępliwy wobec Rosji

Rosja widzi to jednak zupełnie inaczej. Prezydent Władimir Putin nie pozostawiał w minionych latach żadnych wątpliwości co do tego, że w dalszym ciągu traktuje NATO jako zagrożenie, co wyraził np. podczas szczytu NATO w Bukareszcie w roku 2008.

- Pojawienie się potężnego sojuszu militarnego przy granicy z Rosją zostałoby potraktowane jak bezpośrednie zagrożenie - powiedział wtedy Putin na konferencji prasowej. NATO co prawda w Bukareszcie zadeklarowało ogólnikowo, że Gruzja i Ukraina w przyszłości mogłyby wejść w poczet członków sojuszu, ale nie czyniono żadnych konkretnych obietnic, by uniknąć protestów kremlowskiego przywódcy. Już poprzednik Putina, Boris Jelcyn przeciwny był rozszerzeniu zachodniego paktu obronnego, a ponieważ Rosji przyznano w ramach nowego gremium Rady NATO-Rosja pewne prawo współdecydowania, opory Jelcyna stopniowo topniały. Na początku swoich rządów Putin nawet nie był tak negatywnie nastawiony do współpracy z "nowym NATO". W wywiadzie dla BBC w roku 2000 rozważał nawet głośno przystąpienie Rosji do sojuszu. - Właściwie, dlaczego by nie - mówił wtedy. Ale z biegiem lat był on coraz dalszy od tego pomysłu, szczególnie po tym, jak w roku 2004 do NATO weszły trzy kraje nadbałtyckie, które kiedyś były integralną częścią ZSRR.

- Błędnie pojęliśmy opinię publiczną i głębokie uczucie Rosjan, i tak jest do dzisiaj; Rosjanie boją się takiego okrążenia i osaczenia - zaznacza Giles Merritt w rozmowie z Deutsche Welle. Giles Merritt kieruje "Agendą Bezupieczeństwa i Obrony", brukselskim think tankiem w dziedzinie polityki bezpieczeństwa. - Na Zachodzie popełniono poważne błędy w przesłaniach, jakie wysyłano w kierunku Rosji. Generalnie rozważana możliwość przyjęcia Ukrainy czy Gruzji do NATO była złą polityką - twierdzi ekspert.

NATO gotowe przyjąć następnych członków

W obliczu aktualnego kryzysu na Krymie i na Ukrainie sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen ani słowem nie wspomina o członkostwie Ukrainy w Sojuszu. Podczas spotkania z premierem tymczasowego ukraińskiego rządu Arsenijem Jaceniukiem na początku marca Rasmussen zaproponował Ukrainie szerszą współpracę wojskową i wspólne manewry. Aby nie zaogniać jeszcze bardziej kryzysu w stosunkach z Rosją, Arsenij Jaceniuk na pytanie jednego z dziennikarzy, czy Ukraina miałaby ochotę przystąpić do NATO, powiedział: "Tego akurat nie mamy na ekranie radaru".

Drzwi do NATO stoją otworem przed każdym demokratycznym państwem - tak brzmiało przesłanie wielu spotkań na szczycie zachodniego sojuszu. Przez te drzwi jako następna chciałaby wejść do paktu Czarnogóra z zachodnich Bałkanów, jak potwierdził premier tego kraju Milo Djukanovic podczas ostatniej wizyty w kwaterze głównej NATO w Brukseli w miniony poniedziałek (24.03). - Mamy nadzieję, że wkrótce zaowocują postępy w naszej współpracy i oczekujemy, że będziemy mogli wejść w poczet NATO i że w Walli otrzymamy takie zaproszenie - powiedział premier Czarnogóry. W Walii na początku września br. odbędzie się kolejny szczyt szefów państw i rządów krajów NATO.

Tylko Serbia nie chce

Z podobnym życzeniem występuje również Macedonia i Bośnia-Hercegowina. Państwa Półwyspu Bałkańskiego obiecują sobie po tym większej stabilizacji w regionie. Tylko Serbia nie ma takiego zamysłu; zbyt duże są zastrzeżenia po tym, jak samoloty NATO bombardowały ten kraj podczas konfliktu kosowskiego w 1999 roku. Także Gruzja, której separatystyczne regiony Osetia i Abchazja od 2008 roku okupowane są przez Rosję, chciałaby wejść w poczet zachodniego sojuszu obronnego. Ale ze względu na napięte relacje z Moskwą szanse na to są dość nikłe. Dla państw nadbałtyckich członkostwo w NATO stanowiło gwarancję, że nie spotka je los podobny do Ukrainy, czyli aneksja przez Rosję - zaznaczyła premier Łotwy Laimdota Straujuma w rozmowie z Deutsche Welle. - Łotwa jest członkiem Unii Europejskiej i NATO. To daje nam swego rodzaju gwarancję bezpieczeństwa - powiedziała.

Podobne odczucia mają Polacy. Jak wynika z sondaży 50 proc. Polaków uważa członkostwo z NATO za gwarancję suwerenności ich państwa. Poparcie w społeczeństwie dla związania się z zachodnim sojuszem obronnym jest w Polsce wyższe niż dla istotnych, gospodarczych powiązań z UE.

"NATO i Rosja mają wspólne interesy"

Ekspert ds. bezpieczeństwa Giles Merritt uważa, że NATO i Rosja powinny się skoncentrować na wspólnym odpieraniu niebezpieczeństw i zagrożeń. Walka z terroryzmem i ochrona przed atakami rakietowymi z Iranu czy Korei Północnej to ich wspólny interes, uważa ekspert.

- My i Rosjanie mamy takie same potrzeby w zakresie bezpieczeństwa. Nie sądzę, żeby nasza polityka uwzględniała to w dostatecznym stopniu - podkreśla Merritt.

Nawet w kwestii zbrojeń konwencjonalnych i uzbrojenia zaufanie na linii NATO-Moskwa gwałtownie stopniało. Traktat o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie (CFE) praktycznie umarł. System strategicznej obrony rakietowej, jaki NATO chce zainstalować na swoim wschodnim obszarze, Rosja postrzega w kategorii zagrożenia.

Blokada relacji na linii zachodni sojusz obronny-Rosja została jeszcze utwardzona przez kryzys krymski. Sekretarz generalny NATO Rasmussen podtrzymuje jednak w dalszym ciągu ofertę stojących otworem drzwi. - Pomimo historycznych zmian i postępu, jakie zostały osiągnięte po roku 1989, pokój i wolność na obszarze euro-atlantyckim nie są żadną oczywistością. NATO obstaje przy zasadzie, że każde państwo może samo decydować o swojej przyszłości. NATO pozostanie krynicą stabilizacji w trudnym do przewidzenia świecie - zaznaczył szef sojuszu.

Bernd Riegert / Małgorzata Matzke /red. odp.: Bartosz Dudek Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje