Rok straconych szans dla Ukrainy

Kończący się rok upłynął na Ukrainie pod znakiem ochłodzenia stosunków z Unią Europejską. Efektem są masowe protesty, które wybuchły pod koniec listopada.

Niemal przez cały rok ukraińskie władze sprawiały wrażenie, że chcą podpisać umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską. 21 listopada nagle rząd ogłosił, że wstrzymuje przygotowania do jej zawarcia.

Ekspert stołecznego Centrum Razumkowa Walerij Czałyj podkreśla, że tak naprawdę integracja europejska zawsze była dla władz jedynie deklaracją. "Ten rok był rokiem straconych możliwości. Byliśmy bardzo bliscy podjęcia decyzji, które określiłyby naszą drogę na najbliższe 10 lat. Niestety, znów je odłożono" - powiedział.

Gdy Ukraińcy dowiedzieli się o tym, że władze zmieniły decyzję, co do integracji europejskiej, wyszli na ulice. W szczytowym momencie protestów brało w nich udział w Kijowie kilkaset tysięcy osób.

Politolog Wadym Karasiow mówi, że politycy zrozumieli, że muszą liczyć się ze zwykłymi Ukraińcami ponieważ sytuacja jest naprawdę krytyczna: polityka się degraduje, w gospodarce jest stagnacja, a społeczeństwo się buntuje.

Kończący się rok przebiegł też pod znakiem recesji gospodarczej. Już od 5 kwartałów jest notowany spadek PKB. W trzecim kwartale tego roku spadł o półtora procent w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje