Rośnie liczba ofiar tragedii w Doniecku

Mieszkańcy Doniecka dochodzą do siebie po wczorajszej tragedii na jednym z przystanków w dzielnicy Lenińskiej. W momencie, gdy stał na nim trolejbus, obok spadły pociski.

Według najnowszych danych miejscowych mediów, liczba ofiar wzrosła do 15, 20 osób jest rannych. To ludzie, którzy albo byli już w pojeździe, albo stali jeszcze na przystanku. 

Reklama

W Doniecku jest dzisiaj spokojnie. W rejonie, gdzie wczoraj doszło do tragedii, ulice są całkowicie puste. Mieszkańcy obawiają się, że ponownie zacznie się ostrzał, wolą nie opuszczać domów. 

Separatyści twierdzą, że za ostrzał odpowiada ukraińska armia, choć sztab tłumaczy, że jej najbliższe pozycje znajdują się 15 kilometrów od miejsca tragedii, a pocisk moździerzowy ma zasięg maksimum 8 kilometrów. Nie zważając na te tłumaczenia, separatyści, jak i rosyjskie "media" informują, że to Ukraińcy odpowiadają za śmierć cywilów. Dlatego też przyprowadzono na miejsce tragedii ukraińskich żołnierzy, którzy byli poniżani i opluwani przez zebrany tłum. 

W Doniecku nadal boje toczą się o miejscowe lotnisko, które jest tylko częściowo kontrolowane przez bojówkarzy.

Dowiedz się więcej na temat: donieck

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy