Sankcje wobec Rosji: Jak zareaguje Moskwa

Rosyjscy politycy dość ostrożnie komentują nowe pakiety zachodnich sankcji. Przy tym rosyjskie służby nadzoru fitosanitarnego już przygotowują decyzje o ograniczeniach w handlu z krajami Unii Europejskiej. Natomiast analitycy finansowi ostrzegają przed dalszym pogarszaniem się stosunków Moskwy z Brukselą i Waszyngtonem.

Reklama

Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin uznał amerykańskie sankcje za przejaw nieuczciwej konkurencji. W jego opinii, Waszyngton nakłada restrykcje na niektóre gałęzie rosyjskiej gospodarki, w tym na przemysł okrętowy, ponieważ stanowi on zagrożenie dla "wrogów Rosji".

Rosja uderza w Polskę sankcjami

Podobnie decyzję Brukseli skomentował wiceminister spraw zagranicznych Grigorij Karasin, dla którego "rozmowy z Rosją językiem sankcji, to bezmyślność". Cytowany przez dziennik "Kommiersant" dyplomata uznał, że dzięki zachodnim sankcjom Rosja pozbiera się i będzie miała efektywniejszą gospodarkę oraz pozbawione iluzji, zdrowe społeczeństwo.

Rosyjski dziennik ujawnia, że w Moskwie panuje nerwowe oczekiwanie na konkrety. "Kommiersant" twierdzi, że rosyjskie władze liczą na brak porozumienia wśród unijnych liderów, co do najbardziej dotkliwych sankcji. "Dzięki temu udałoby się znacznie złagodzić negatywne skutki" - stwierdza gazeta.

Według dziennika, Moskwa liczy na wsparcie tych krajów Unii Europejskiej, które najbardziej mogą ucierpieć w wyniku restrykcji.

Szefowie największych koncernów paliwowych, w tym Igor Sieczyn kierujący "Rosnieftem", zapowiedzieli natomiast, że ich firmy są przygotowane na negatywne skutki zachodnich sankcji.

Jak odpowie Rosja?

Choć nikt w Rosji nie mówi tego wprost, to Moskwa może odpowiedzieć na unijne i amerykańskie restrykcje ograniczeniami importu produktów spożywczych. Chodzi miedzy innymi o unijne, w tym polskie owoce i warzywa oraz amerykańskie mięso.

Deputowani Dumy Państwowej życzą sobie również zbadania, czy hamburgery sprzedawane w sieciach fast-foodów odpowiadają rosyjskim normom.

Skutki dla Polski

We wtorek kraje UE uzgodniły sankcje sektorowe wobec Rosji w związku z kryzysem na Ukrainie. Uzgodnienia te muszą zostać jeszcze formalnie zatwierdzone przez rządy. Szczegółów na razie nie podano, ale propozycje przewidywały, że sankcje obejmą m.in. ograniczenie eksportu zaawansowanych technologii i sprzętu potrzebnego do eksploatacji złóż ropy naftowej.

Komentując wczoraj te ustalenia, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zastrzegł, że Polska podchodzi do nakładania sankcji "bez entuzjazmu", bo nie wie, jak zareaguje Rosja.

- Sankcje są obosieczne i mogą wywołać albo refleksję po drugiej stronie, albo eskalację. Obawiam się, że w Rosji nie obowiązuje logika korzyści gospodarczych, tylko logika konsolidacji władzy, logika utrzymania systemu kleptokratycznego, i to jest dla władz rosyjskich najważniejsze - mówił.

Mówiąc o problemie polskich przedsiębiorców handlujących z Rosją i strat, które mogą ponieść w wyniku unijnych sankcji, Sikorski podkreślił, że MSZ wielokrotnie ostrzegało ich przed możliwością wprowadzenia sankcji i doradzało, by nie uzależniać się od Rosjan i nie opierać eksportu wyłącznie od wschodniego sąsiada.

Zaznaczył, że sankcje są "tak pomyślane, by ból z nimi związany rozłożył się mniej więcej równomiernie na wszystkie kraje UE". - Ból musi być - stwierdził.

Szef dyplomacji zapewnił, że poczuje go i Rosja. - To bogaty kraj, ale jej środki nie są bezgraniczne - zaznaczył.

Szczegóły unijnych sankcji

Według dyplomatów przyjęte sankcje są w zasadzie zgodne z propozycją Komisji Europejskiej z ubiegłego tygodnia. Oznacza to, że duże rosyjskie banki, które przynajmniej w połowie są własnością państwa, będą mieć ograniczony dostęp do rynków finansowych w UE. Gdy sankcje te wejdą w życie, obywatele i spółki z krajów UE będą mieć zakaz kupowania i sprzedawania nowych obligacji, akcji albo podobnych instrumentów finansowych o okresie wymagalności powyżej 90 dni, emitowanych przez rosyjskie banki będące własnością państwa, banki rozwojowe, ich filie i podmioty działające w ich imieniu. Zakazane będzie również świadczenie usług związanych z emitowaniem takich instrumentów finansowych (np. usług maklerskich).

Wprowadzone zostanie embargo na broń - ale tylko w odniesieniu do nowych kontraktów, dlatego budząca kontrowersje sprzedaż Rosjanom francuskich okrętów desantowych Mistral będzie mogła dojść do skutku.

UE zakaże też eksportu do Rosji zaawansowanych technologii potrzebnych przy eksploatacji ropy naftowej, np. z trudno dostępnych złóż w Arktyce czy też ropy z łupków oraz dokonywania odwiertów głębinowych. Nie zdecydowano się na podobne restrykcje w sektorze wydobycia gazu ze względu na obawy o bezpieczeństwo energetyczne krajów UE, które są uzależnione od importu gazu z Rosji.

Sankcje mają też dotyczyć sprzedaży niektórych przedmiotów podwójnego zastosowania (cywilnego i wojskowego) dla rosyjskiego sektora obronnego. Chodzi np. o komputery o wysokiej mocy obliczeniowej czy środki chemiczne - tłumaczyli dyplomaci.

Według ustaleń sankcje zostaną wprowadzone na rok, ale będą poddawane stałemu przeglądowi; pierwszy przegląd ma nastąpić już za trzy miesiące.

We wtorek UE zatwierdziła też nową listę ośmiu osób i trzech firm, na które nałożone zostaną sankcje wizowe i finansowe. Wśród nich są ludzie z bliskiego otoczenia prezydenta Rosji Władimira Putina. Lista ma zostać ogłoszona w środę wieczorem.

Wczoraj o wprowadzeniu nowych sankcji na Rosję poinformowały tez Stany Zjednoczone.

IAR/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Rosja | sankcje dla Rosji

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje