Schetyna: Polska musi być ambasadorem Ukrainy

Szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna zapowiedział we wtorek, że po wyborach parlamentarnych na Ukrainie 26 października premier Ewa Kopacz uda się do Kijowa. Schetyna dodał, że on także jest gotów odwiedzić Kijów po wyborach.

Schetyna pytany był we wtorek w Polsat News o to, dlaczego na swe pierwsze wizyty wybrał Paryż i Berlin, a premier Ewa Kopacz Brukselę oraz o to, kiedy odbędzie się wizyta w Kijowie.

Reklama

- 26 października wybory na Ukrainie, jestem przekonany, że zaraz potem będziemy składać wizytę. Na pewno pani premier Kopacz uda się do Kijowa. Ja też jestem gotowy, by Kijów po wyborach odwiedzić - odpowiedział Schetyna. Na Ukrainie 26 października odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne.

Minister podkreślał, że Polska musi być aktywna i mieć wizję wschodniej polityki zagranicznej. - I nie możemy robić jej samodzielnie - podkreślił.

Wskazywał jednocześnie, że dla Ukrainy "nie ma innej drogi do Brukseli, do Europy, do dołączenia do europejskiej rodziny niż przez Warszawę, Polskę". - Polska musi być ambasadorem Ukrainy i aspiracji europejskich Ukrainy, a z drugiej strony zależy nam na tym, by te kanały komunikacji z Rosją zostały utrzymane. My nie chcemy wojny na Wschodzie, chcemy samostanowienia, terytorialnej integralności i tego, by suwerenne narody decydowały o swej przyszłości - wskazywał Schetyna.

Podkreślał, że nasz kraj musi być "razem z europejską, światową rodziną przeciwko zachowaniom rosyjskim, agresji terytorialnej, aneksji Krymu i tego, co się dzieje na wschodzie Ukrainy".

"Polski głos nie wystarczy"

- Polski głos nie wystarczy, dlatego też byłem w Paryżu i Berlinie zaraz po zaprzysiężeniu rządu - oświadczył. Jak mówił, formuła Trójkąta Weimarskiego (Polska, Niemcy, Francja) jest "dobra i skuteczna". Pytany, czy nie jest to już  martwa formuła, Schetyna odparł: "Jestem na dobrej drodze ożywienia go i uzdrowienia".

W kontekście kryzysu na Wschodzie Schetyna wskazywał, że najważniejsze to zrobienie wszystkiego, by przestali ginąć ludzie. - To, co dziś jest niezbędne, to wyegzekwowanie rozejmu i zawieszenie broni, nie mogą ginąć ludzie. Wtedy może wkroczyć dyplomacja i prawdziwa polityka - powiedział minister.

Pytany, czy Polska będzie domagać się zaostrzenia sankcji wobec Rosji, odparł: "Tak, jeśli Rosja nie zmieni polityki, to sankcje będą zaostrzone i będą jeszcze bardziej odczuwane w Rosji. Już są odczuwane. Wydaje się, że to przybliży nas do lepszego rozwiązania" - ocenił Schetyna.

5 września w stolicy Białorusi Mińsku grupa kontaktowa Ukraina-Rosja-OBWE podjęła decyzję o zawieszeniu broni na wschodzie Ukrainy, a 19 września postanowiono tam m.in. o utworzeniu 30-kilometrowej strefy buforowej między stronami konfliktu, z której należy wycofać broń ciężką. Najważniejsze punkty porozumienia nie zostały dotychczas zrealizowane.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje