Sikorski o sytuacji na Ukrainie: To na pewno jest agresja

- To na pewno jest agresja - w takich słowach skomentował sytuację na wschodzie Ukrainy szef polskiego MSZ Radosław Sikorski. - To najpoważniejszy kryzys bezpieczeństwa od dekad - oświadczył.

Sikorski zaznaczył, że informacje o rosyjskich żołnierzach na terytorium Ukrainy pojawiły się już kilka tygodni temu.

Reklama

 - Jest to na pewno najpoważniejszy kryzys bezpieczeństwa w Europie od dekad (...). To na pewno jest agresja. Informacje o rosyjskich żołnierzach na terytorium Ukrainy mamy już od kilku tygodni. Teraz zwiększyła się ich ilość, zwiększyła się ilość ciężkiego sprzętu. Na pewno mamy do czynienia z wtargnięciem od strony Nowoazowska, co jest nową operacją - powiedział Sikorski w czwartek w Polskim Radiu, pytany o obecną sytuację na wschodzie Ukrainy.

Zapytany o stanowisko Polski, odpowiedział, że będzie wypracowywane w najbliższych godzinach. W jego wypracowywaniu będą uczestniczyć m.in. - jak podał - premier, prezydent i szef MON.

NATO: Ponad 1000 rosyjskich żołnierzy działa na Ukrainie

Przypomnijmy, że z danych, jakimi dysponuje NATO wynika, że obecnie na terytorium Ukrainy, zwłaszcza w okolicy Nowoazowska, działa ponad tysiąc rosyjskich żołnierzy.  - Obecność tych wojskowych jest "bardzo niepokojąca - oświadczył w czwartek w kwaterze NATO w Mons wysoki rangą przedstawiciel Sojuszu.

Przedstawiciel NATO pokazał dziennikarzom zdjęcie satelitarne, z datą 23 sierpnia, przedstawiające rosyjskie działa samobieżne zgrupowane na terytorium wschodniej Ukrainy. Jak wskazał, "jest bardzo mało prawdopodobne, by takie jednostki były obsługiwane przez separatystów", a ten "zaawansowany technicznie" sprzęt wymaga "miesięcy szkolenia".

Cytowany przedstawiciel Sojuszu wskazał, że "od poniedziałku" dochodziło do "nowych przypadków wtargnięcia (rosyjskich żołnierzy) w pobliżu Nowoazowska", co przyczyniło się do utworzenia "nowego frontu", stwarzając "straszną sytuację" dla ukraińskich sił rządowych.

Według tego źródła "od połowy sierpnia siły rosyjskie są aktywnie zaangażowane w walki" na Ukrainie. Przedstawiciel NATO oszacował też na ok. 20 tys. liczbę rosyjskich żołnierzy rozlokowanych wzdłuż granicy rosyjsko-ukraińskiej. Jak ocenił, "znacząca eskalacja rosyjskich operacji militarnych" była "bezpośrednio związana z sukcesem ukraińskich operacji wojskowych" przeciwko separatystom na południowym wschodzie Ukrainy. W ten sposób Rosja usiłuje nie dopuścić do porażki separatystów - wyjaśniał.

PAP/IAR

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje