Szefowie MSZ państw NATO w Brukseli: Absolutne minimum w kontaktach z Rosją

W odpowiedzi na postawę Rosji wobec Ukrainy NATO zapowiada dalsze ograniczanie kontaktów i wsparcie ukraińskiej armii.

Sojusz NATO zadecydował na spotkaniu w Brukseli o ograniczeniu do minimum kontaktów z Rosją. - Nie widzimy żadnych zmian w postawie Rosji - uzasadnił tę decyzję sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. Zapowiedział jednocześnie pomoc sojuszu dla Ukrainy w unowocześnieniu jej armii.

Twarda postawa NATO wobec Moskwy

Reklama

- Nie będzie żadnego "business as usual" w kontaktach z Rosją, dopóki ta nie będzie się wywiązywała należycie ze swych zobowiązań międzynarodowych. Rosja złamała zasady międzynarodowego współżycia i utraciła zaufanie - powiedział Rasmussen. Dlatego NATO w dalszym ciągu trzymać się będzie zasady ograniczenia z nią współpracy cywilnej i wojskowej do absolutnego minimum.

Zasada ta obowiązuje od kwietnia, jako reakcja sojuszu na zaanektowanie przez Rosję Półwyspu Krymskiego. Od tej chwili prawo wstępu do kwatery głównej NATO w Brukseli ma tylko ambasador Federacji Rosyjskiej w Belgii i nieliczne grono jego najbliższych współpracowników.

NATO zapowiada pomoc dla Ukrainy

Równocześnie NATO w demonstracyjny sposób ponownie opowiada się po stronie Ukrainy. - Członkowie sojuszu NATO będą w dalszym ciągu pomagać Ukrainie w tworzeniu przez nią silnej armii oraz w zreformowaniu sektora bezpieczeństwa, aby mogły bronić suwerennej, zjednoczonej i demokratycznej Ukrainy - oświadczył sekretarz generalny NATO. W tym celu NATO powoła specjalny fundusz powierniczy dysponujący kwotą ok. 12 mln euro, które zostanę przeznaczone na unowocześnienie ukraińskich sił zbrojnych.

NATO stoi na stanowisku, że postawa Rosji wobec Ukrainy w poważny sposób zachwiała dotychczasową równowagą pokojową w Europie i strukturą bezpieczeństwa europejskiego, co zmusza sojusz do przemyślenia na nowo jego stosunku wobec Rosji oraz jego przyszłej strategii i taktyki działania, będącej właściwą odpowiedzią na nowe wyzwania.

- Byliśmy świadkami wprowadzenia przez Rosję nowego sposobu działania w operacjach wojennych - oświadczył Rasmussen podkreślając, że NATO musi zareagować. Jak donoszą agencje powołujące się na osobistości z kierownictwa sojuszu, sekretarz generalny NATO miał na myśli stałe podgrzewanie przez Rosję konfliktu ukraińskiego, udzielanie pomocy prorosyjskim separatystom, wywieranie nacisku na Ukrainę poprzez ograniczenie dostaw energii, jak również prowadzenie ciągłej dezinformacji i cyberataków.

Apel o współpracę na rzecz ustabilizowania sytuacji

Sojusz NATO wezwał Rosję do "aktywnego przyczynienia się" na rzecz uspokojenia i ustabilizowania sytuacji na Ukrainie i poparcia planu pokojowego przedstawionego przez prezydenta Poroszenkę. Sekretarz Rasmussen wymienił cztery warunki, które Rosja musi spełnić, żeby można było uznać, iż działa aktywnie we właściwym kierunku. Po pierwsze Rosja powinna użyć "skutecznych działań" w celu osłabienia napięcia na Ukrainie. Po drugie musi "stworzyć warunki" pozwalające na uwieńczenie sukcesem planu pokojowego prezydenta Poroszenki. Musi zaprzestać "wspierania uzbrojonych ugrupowań separatystycznych" i po czwarte, sprawić, żeby przez jej granicę z Ukrainą nie przenikały na teren tego kraju uzbrojenie i bojownicy.

Szef dyplomacji niemieckiej Frank-Walter Steinmeier zażądał ponadto od Rosji, aby "zajęła jasne i wyraźne stanowisko" wobec zestrzelenia przez separatystów ukraińskiego śmigłowca wojskowego, co grozi złamaniem kruchego zawieszenia broni.

afp / Andrzej Pawlak/ Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje