Szwecja zwiększy wydatki na obronność

Konflikt na linii Moskwa-Kijów niepokoi także Szwecję. Tamtejsza koalicja rządowa porozumiała się w sprawie stopniowego zwiększania wydatków na obronność - tak, by za 10 lat wynosiły rocznie 5,5 miliarda koron, czyli ponad 2,5 miliarda złotych.

Umowa zakłada też zbudowanie większej liczby myśliwców wielozadaniowych Jas-Gripen. Wcześniej była mowa o 60 nowych maszynach, teraz - o 70. Szwecja ma mieć również więcej okrętów podwodnych.
Jak podkreśla premier Fredrik Reinfeldt, zmianie powinien ulec nie tylko budżet szwedzkiej armii, ale i cała filozofia obronności. - Chcemy, aby wzmocnił się nasz potencjał obronny, zdolność chronienia naszej integralności terytorialnej. Nie możemy sobie pozwolić na lekceważenie żadnych incydentów, musimy zwiększyć zakres ćwiczeń. Piloci powinni spędzać w powietrzu więcej godzin, trzeba też w większym stopniu wykorzystywać marynarkę wojenną - mówił premier Reinfeldt na dzisiejszej konferencji prasowej.
Rząd w Sztokholmie zapewnia, że nie powtórzy się sytuacja sprzed roku, kiedy to rosyjskie samoloty wleciały nad terytorium Szwecji, a następnie wróciły do swoich baz, zanim szwedzka obrona przeciwlotnicza zdążyła zareagować.
Wicepremier Jan Björklund, szef koalicyjnej Ludowej Partii Liberałów podkreśla, że Rosja nie ma żadnych skrupułów i wkrótce może okazać się, że zechce powtórzyć schemat swoich działań z Gruzji i Ukrainy w rejonie Morza Bałtyckiego. A wtedy Szwecja będzie bezpośrednio zagrożona.
W ciągu ostatnich 25 lat wydatki na szwedzką armię systematycznie malały. Teraz ta tendencja ma zostać odwrócona.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje