Tragedia w Doniecku. Rosja: "Jawna prowokacja"

Szef dyplomacji Rosji Siergiej Ławrow oświadczył, że ostrzał przystanku w Doniecku, w którym zginęło tego dnia co najmniej siedem osób jest "zbrodnią przeciwko ludzkości". Dodał, że "partii wojny w Kijowie" nie powstrzymuje to, iż giną ludzie.

- Oceniamy to, co się stało jako zbrodnię przeciwko ludzkości, jako jawną prowokację, której celem jest podkopanie wysiłków na rzecz pokojowego uregulowania kryzysu ukraińskiego - oświadczył Ławrow.

Według niego "staje się jasne, iż partii wojny w Kijowie i jej zagranicznych opiekunów nie powstrzymują ofiary w ludziach".

Reklama

Liczbę siedmiu ofiar śmiertelnych potwierdzili obserwatorzy OBWE, którzy pojechali na miejsce ostrzału w jednej z dzielnic Doniecka. - Zobaczyliśmy siedem ciał obok środka transportu, na który spadł pocisk - powiedział na briefingu w Kijowie wiceszef specjalnej misji obserwacyjnej OBWE na Ukrainie Alexander Hug. Zastrzegł, że misja na razie "nie poczyniła wniosków".

Według prokuratury obwodu donieckiego, która powołuje się na świadków, ciężarówka z moździerzem przeprowadziła ostrzał w dzielnicy Leninowskiej w Doniecku i odjechała w stronę centrum miasta.

Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Andrij Łysenko również oświadczył, że ostrzał prowadzono "z moździerza, który jeździł po mieście. Łysenko oskarżył o ostrzał terrorystów; w ten sposób władze ukraińskie określają prorosyjskich separatystów. Łysenko zapewnił, że "miejsce tragedii znajduje się poza zasięgiem ukraińskiej artylerii takiego typu".

Doniesienia o ostrzale przystanku w Doniecku pojawiły się w czwartek rano. Różne źródła podawały rozbieżną liczbę ofiar śmiertelnych - od sześciu do 13. Informowano o pociskach, które uderzyły w zarówno w przystanek, jak i pojazdy transportu miejskiego i samochody osobowe.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama