UE wzywa strony wydarzeń na Ukrainie do umiaru; nie rozważa sankcji

Unia Europejska wezwała w poniedziałek zarówno władze Ukrainy jak i opozycję i uczestników protestów do zachowania umiaru i podjęcia dialogu. Według rzeczników KE na obecnym etapie Unia nie rozważa wprowadzenia sankcji wobec władz w Kijowie.

- Wyzywamy ukraińskie władze do poszanowania wolności słowa i zgromadzeń. Potępiamy każdy akt przemocy oraz ataki na budynki publiczne. Uważamy, że obie strony powinny okazać jak największy umiar i wyjaśniać wszelkie spory w sposób pokojowy, poprzez dialog  - powiedziała w Brukseli rzeczniczka Komisji Europejskiej Pia Ahrenkilde Hansen.

Reklama

Dodała, że - tak jak zapewniono na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w zeszły piątek - Unia będzie gotowa podpisać umowę stowarzyszeniową z Ukrainą, jeśli władze tego kraju okażą "konieczną wolę polityczną, aby dokonać postępów i wypełnić warunki, jakie postawiono Ukrainie".

Według rzeczniczki KE ds. polityki zagranicznej Maji Kocijanczicz UE nie rozważa obecnie wprowadzenia sankcji przeciwko władzom w Kijowie. "Na obecnym etapie nie ma dyskusji na ten temat" - powiedziała. 

Szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz wyraził "głębokie zaniepokojenie" wydarzeniami na Ukrainie. "Władze tego kraju nie tylko ignorują aspiracje wielu swoich obywateli, ale też za pomocą pałek i gazu łzawiącego tłumią te nadzieje, desperacko wyrażane na ulicach" - oświadczył Schulz.

"Nadmierna przemoc jest nie do przyjęcia"

- Nadmierna przemoc wobec nastawionych pokojowo demonstrantów jest nie do przyjęcia. Szczególnie niepokojące są doniesienia o prowokacjach, które mają usprawiedliwić działania specjalnych oddziałów policji. Ukraińskie władze powinny słuchać swoich obywateli, zamiast ich bić  - dodał szef PE, wzywając władze ukraińskie do poszanowania wolności słowa i zgromadzeń.

- Aktualny kryzys należy rozwiązać w drodze dialogu pomiędzy wszystkimi siłami politycznymi  - podkreślił Schulz.

W niedzielę w Kijowie odbył się wielki wiec poparcia dla umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, której władze Ukrainy nie podpisały, argumentując to obawą o pogorszenie się relacji handlowych z Rosją.

Tego dnia w Kijowie doszło też do kilku ataków na budynek administracji prezydenta Wiktora Janukowycza; zdaniem opozycji była to prowokacja, urządzona przez wynajętych przez władze młodych dresiarzy. Według MSW w starciach ucierpiało 130 milicjantów. Kijowscy lekarze podają, że z prośbą o pomoc medyczną zwróciło się do nich 150 osób.

W sobotę rano protest na Majdanie Niepodległości rozpędziły siły specjalne milicji Berkut. Rannych zostało kilkadziesiąt osób.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | zamieszki na Ukrainie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje