Ukraina: Niepokoje związane z rosyjską obroną przeciwlotniczą

Rosyjskie władze planują zmiany w rozmieszczeniu systemów obrony przeciwlotniczej na terytorium Białorusi przy granicach z Ukrainą. To wywołuje obawy części ekspertów. Ukraińcy coraz częściej z niepokojem patrzą na swego północnego sąsiada w związku ze zbliżającymi się manewrami "Zapad 2017".

Projekt zmian w przepisach, co do wykorzystania rosyjskich wojsk przeciwlotniczych na terytorium Białorusi, do rosyjskiej Dumy skierował gospodarz Kremla Władimir Putin. 

Reklama

Część ukraińskich ekspertów wskazuje, że zmiany są tak naprawdę uszczegółowieniem już istniejącej umowy między Rosją i Białorusią. Tego zdania jest również rzecznik ukraińskiego sztabu generalnego Władysław Sełezniow. Jak podkreślił, zmiany mają czysto techniczny charakter. 

Nie przekonuje to jednak m.in. Romana Bezsmertnego, byłego ambasadora Ukrainy na Białorusi. Jego zdaniem, to jest ostatni dzwonek, aby zmienić plany obrony. Były dyplomata wyraził opinię, że Aleksander Łukaszenka jest tak naprawdę "wasalem Władimira Putina". 

"Zapomnijmy o tym, że z Białorusi na Ukrainę mogą przyjechać jedynie traktory. Te traktory przywiozą armaty" - podkreślał ekspert w studio ukraińskiej telewizji 112. 

Nawiązał on do zapewnień białoruskiego prezydenta sprzed kilku miesięcy o tym, że z terytorium Białorusi nie grozi Ukrainie żadne niebezpieczeństwo, a jedyne co może przyjechać na Ukrainę - to białoruski sprzęt rolniczy.

Eksperci, ale też władze Ukrainy obawiają się wrześniowych ćwiczeń, w ramach których na Białorusi gościć mają rosyjskie wojska. Oficjalnie mówi się o kilkunastu tysiącach żołnierzy, którzy mają wziąć udział w manewrach. Nieoficjalnie mowa nawet o 100 tysiącach wojskowych.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje