Ukraina: Sytuacja na froncie. Media odsłaniają kulisy tragedii w Doniecku?

W nocy separatyści 27 razy atakowali ukraińskie pozycje. Ukraińcy twierdzą, że rozbili duży oddział bojówkarzy.

Sztab operacji antyterrorystycznej twierdzi, że separatyści atakowali, między innymi, z wyrzutni Grad, miejscowości w obwodach donieckim i ługańskim. Miejscowość Szczastia i jej okolice, gdzie znajduje się elektrociepłownia, były ostrzeliwane aż 7 razy.

Ministerstwo Obrony poinformowało, że wczoraj ukraińskie wojska w czasie walk w miejscowościach Opytne i Wodiane obwodu donieckiego rozbiły grupę bojową separatystów. Ponad 50 zginęło, 5 wzięto do niewoli, zniszczono 4 czołgi, przejęto 2 wozy piechoty.

Ostrzał przystanku celowy?

Tymczasem ukraińskie media przedstawiają interesujące fakty dotyczące czwartkowego ostrzału jednej z dzielnic Doniecka, gdzie według różnych danych, zginęło od 7 do 15 osób. Separatyści i rosyjska telewizja oskarżyły o atak Ukraińców.

Media podają, że na miejscu tragedii od razu znalazła się grupka "oburzonych obywateli". Ukraińscy dziennikarze zauważyli, że była wśród nich kobieta, która kiedyś, jako mieszkanka Słowiańska opowiadała o zbrodniach ukraińskiej armii, a w Wołnowasze była ofiarą ostrzału. Ma to świadczyć o tym, że atak, jak i późniejsza reakcja były wcześniej przygotowane przez bojówkarzy i rosyjskich doradców.

Ukraińcy tłumaczą też, że ostrzał prowadzono z moździerza mającego zasięg 8 kilometrów, a ukraińskie jednostki były co najmniej 15 kilometrów od miejsca tragedii.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje