Ukraina: Turczynow nie wyklucza stanu wojennego

Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Ołeksandr Turczynow nie wyklucza konieczności wprowadzenia stanu wojennego. Taki krok powinien być zrobiony, jeśli w najbliższych dniach nie uda się osiągnąć porozumienia pokojowego z walczącymi na Wschodzie.

W parlamencie odbyło dziś posiedzenie za zamkniętymi drzwiami. Brali w nim udział przedstawiciele MSW, MON i Służby Bezpieczeństwa. Według lidera Swobody Ołeha Tiahnyboka, mówili oni o wojnie, rosyjskich wojskach i planie Władimira Putina, polegającym na stworzeniu korytarza lądowego łączącego Rosję z Krymem i samozwańczą republiką Naddniestrza.

Reklama

Deputowani z kolei domagali się wprowadzenia stanu wojennego. Już teraz w parlamencie są zbierane podpisy pod takim apelem do prezydenta. Według lidera Swobody Ołeha Tiahnyboka, taki krok popiera niemal cała Rada Najwyższa.

Jeden z deputowanych, na zasadach anonimowości, poinformował portal "Ukraińska Prawda", że jeżeli nie uda się opanować sytuacji w najbliższych dniach, wtedy rozpoczną się przygotowania do nadzwyczajnego posiedzenia we wtorek, na którym miałaby być omówiona kwestia stanu wojennego. Jego wprowadzenie musi zaproponować prezydent, a Petro Poroszenko ma cały czas nadzieje, że jutrzejsze rozmowy w Mińsku przyniosą jakiś skutek. Mają w nich wziąć udział przedstawiciele Rosji, Ukrainy, OBWE oraz - prawdopodobnie - separatyści.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy