Ukraina: Walki z użyciem ciężkiej artylerii w Doniecku, są zabici

Na wschodzie Ukrainy nadal bardzo niespokojnie. Na lotnisku w Doniecku trwają walki. Są zabici. Z najnowszych doniesień wynika, że zginęło co najmniej czterech ukraińskich żołnierzy i pięciu górników,

Górnicy ponieśli śmierć, gdy pocisk artyleryjski uderzył w autobus, którym jechali. 16 mężczyzn zostało rannych, a tym dwóch ciężko. Do incydentu doszło obok Czerwonopartyzanska, przy granicy z Rosją. Szef firmy energetycznej DTEK Maksym Tymczenko, która zatrudniała górników, powiedział, że po ostrzelaniu autobusu przedsiębiorstwo zawiesiło działalność czterech kopalń w obwodzie ługańskim.

Reklama

Dwaj żołnierze i co najmniej jeden pogranicznik zginęli, gdy ich pojazd opancerzony wjechał na minę koło miejscowością Dołżanskij na granicy ukraińsko-rosyjskiej. Ponadto - jak poinformował rzecznik sił rządowych Władysław Selezniow - jeden żołnierz poniósł śmierć koło wsi Karliwka w obwodzie donieckim. Według rzecznika co najmniej 50 separatystów zostało zabitych w ciągu ostatnich kilku dni, po nalotach na ich pozycje przy granicy z Rosją.

W czwartek wieczorem rebelianci uzbrojeni w wielkokalibrowe karabiny maszynowe zajęli pozycje wokół międzynarodowego lotniska w Doniecku, które kontrolowane jest przez ukraińskie wojsko. W nocy słyszano tam odgłosy strzałów.
W nocy przez godzinę prowadzono ostrzał pozycji ukraińskich żołnierzy na lotnisku w Doniecku" - napisał Selezniow na Facebooku.

Według AFP w piątek nadal trwają tam walki z użyciem ciężkiej artylerii. Lotnisko zamknięto po intensywnych walkach, które toczono tam w maju.

AFP pisze, że w piątek w kolejkach po bilety na dworcu kolejowym w Doniecku stało ok. 200 osób, które chcą uciec przed walkami. Agencja Reutera przypomina, że aby uniknąć ofiar cywilnych prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wykluczył naloty i bombardowania w zamieszkanym przez prawie milion ludzi Doniecku

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje