Ukraina: Wojna propagandowa na barykadach

Wojna propagandowa na barykadach w Kijowie. Demonstranci wyświetlają na telebimie, skierowanym w stronę oddziałów Berkutu, programy informacyjne popierające opozycję. Funkcjonariusze rewanżują się muzyką i rosyjskimi serialami o wojnie na Kaukazie. Transmisji z Soczi nikt na Majdanie nie ogląda.

Przy ulicy Hruszewskiego, gdzie kilkanaście dni temu dochodziło do regularnych bitew, z milicyjnych aut płynie głośna muzyka. Demonstranci nie pozostają dłużni.

Na pasie "ziemi niczyjej", pomiędzy barykadami a szpalerem funkcjonariuszy ustawili około stu krzyży, które mają symbolizować zabitych i zaginionych. Jest też wielki plakat, na którym napisano wielkimi literami, że tylko dwa kanały telewizyjne - dwudziesty czwarty i piąty - podają prawdziwe informacje.

Demonstranci mówią, że transmisji z Soczi nie będzie, bo oni nie mają czasu na rozrywkę, a milicjantom nie będą wyświetlać igrzysk, bo na to nie zasłużyli.

Reklama

Jeden z protestujących mówi, że wystarczy, że zwierzchnik Berkutu, prezydent Wiktor Janukowycz wyjechał do Soczi, by rozmawiać z prezydentem Rosji, zamiast negocjować z opozycją.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Kijów | barykady

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy