Ukraina: Z krwawą choinką ulicami Kijowa

Demonstrujący na Majdanie domagają się osądzenia winnych pobić podczas próby pacyfikacji protestu. Krążyli ulicami Kijowa niosąc "krwawą choinkę", którą ustawili przed urzędem sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony oraz biurem najbogatszego Ukraińca Rinata Achmetowa.

Demonstranci robili na ulicach Kijowa sporo hałasu. Szli krzycząc i waląc pałkami w metalowe beczki. Choinka, na której zamiast bombek zawisły zdjęcia pobitych podczas próby pacyfikacji demonstrantów, stanęła przed siedzibą sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrija Klujewa. Zdaniem protestujących, to on wydał rozkaz pobicia ludzi na Majdanie.

- Niech zobaczy efekty rozkazu, który wydał. Chcemy go wezwać, by zapłacił za to, co zrobił - mówili niosący choinkę.

Milicję i oddziały specjalne zaatakowały demonstrantów, ponieważ podobno nie można było dostać się do ustawionej na Majdanie choinki, którą trzeba było ubrać przed świętami.

Majdan przygotowuje się do kolejnej już nocy. Na scenie trwa koncert, a nad placem unosi się dym z prowizorycznych pieców ogrzewających namioty.

Dowiedz się więcej na temat: choinka | Kijów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje