Ukraińskie miasto odcięte od świata. Jest coraz gorzej

W Debalcewie dochodzi do bezpośrednich walk ukraińskich wojsk z separatystami. Sytuacja jest na tyle trudna, że przyznają to sami przedstawiciele władz.

Wiceszef milicji obwodu donieckiego, lojalnej w stosunku do Kijowa, Ilia Kiwa poinformował, że część miasta została zajęta przez separatystów, którzy teraz oczyszczają ją z ukraińskich wojsk. W Debalcewie dochodzi do bezpośrednich walk piechoty: "Jest nam coraz trudniej utrzymywać pozycje. Każda minuta pogarsza sytuację. Musimy ją trzeźwo ocenić i pozwolić naszej artylerii pracować bez przerwy żeby odsunąć bojówkarzy od naszych pozycji" - mówi Ilia Kiwa. 

Reklama

Ukraińscy żołnierze twierdzą, że bojówkarze starają się rozdzielić ukraińskie oddziały, tak aby utworzyć dwa oddzielne otoczenia. Inni mówią o okrążeniu całego miasta. Wojskowi nie są w stanie go opuścić bez strat. Konwój ukraińskiego wojska jadący do Debalcewa został zaatakowany, żołnierze trafili do niewoli. 

Wolontariusz Serhij Kosiak mówi o trudnej sytuacji mieszkańców Debalcewa, którzy nie zdążyli go opuścić. Od 6 dni do miasta nie można dowieźć żadnych produktów spożywczych, ani ewakuować ludności. Główna droga do Artemiwska jest cały czas ostrzeliwana. 

Rosyjscy wojskowi i bojówkarze nie puszczają do miasta obserwatorów OBWE twierdząc, że trwają tam walki. Strona ukraińska podkreśla, że do ich wstrzymania może doprowadzić jedynie przyjazd misji tej organizacji. 

Od północy w sobotę w Zagłębiu Donieckim obowiązuje zawieszenie broni. Separatyści nie przerwali jednak prób zdobycia Debalcewa, które ma dla nich strategiczne znacznie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje