Vershbow: Jeśli będzie eskalacja konfliktu, Rosja stanie się naszym przeciwnikiem

Jeżeli prezydent Władimir Putin będzie dalej podążał ścieżką konfrontacji i eskalacji, będziemy musieli uznać Rosję "nie za partnera, a raczej za przeciwnika" - mówił w piątek w Krakowie zastępca sekretarza generalnego NATO Alexander Vershbow.

Jak zaznaczył, nie jest to wybór, na którym Sojuszowi Północnoatlantyckiemu zależy. - Od końca zimnej wojny staraliśmy się wyciągnąć rękę do tego kraju, a po 1991 roku staraliśmy się wspierać ten kraj gospodarczo i wciągnąć Rosję do międzynarodowych instytucji, takich jak G8 - powiedział Vershbow.

Reklama

Jego zdaniem nie ma w tej chwili ryzyka nowej zimnej wojny.

Vershbow uczestniczył w piątek w Krakowie w konferencji "Defence Matters" poświęconej nowym wyzwaniom polityki bezpieczeństwa NATO i UE, zorganizowanej przez Fundację Instytut Studiów Strategicznych we współpracy z Kwaterą Główną NATO, Fundacją Konrada Adenauera w Polsce oraz Polskim Instytutem Spraw Międzynarodowych.

- Staraliśmy się, by Rosja była prawdziwym partnerem w systemie bezpieczeństwa euroatlantyckiego. Rozszerzenie NATO nie było skierowane przeciwko Rosji - zaznaczył Vershbow. - Niestety relacja NATO - Rosja nigdy nie osiągnęła pełnego potencjału - ocenił. Jak mówił, jeszcze przed kryzysem, związanym z sytuacją na Ukrainie, zakres współpracy z Rosją się zawężał.

Zdaniem zastępcy sekretarza generalnego NATO obecnie Rosja nie tylko ma inne stanowisko, ale "wyraża je poprzez nieuzasadnione rozmieszczenie wojsk i organizowanie nielegalnych referendów". - Liderzy rosyjscy są ofiarami własnej propagandy, ponieważ szukają raczej spisku po stronie zachodniej niż prób nawiązania wzajemnie korzystnej współpracy - mówił.

- W tym momencie nie stoimy przed nową zimną wojna, która sparaliżowałaby wszelkie formy współpracy - zaznaczył Vershbow. Dodał, że wcześniejsza współpraca przyniosła owoce i w odpowiednich warunkach mogłaby się toczyć dalej. - Jednakże teraz musimy pamiętać, że Rosja może stanowić wyzwanie dla naszych aspiracji, a tymi są wolna i niepodzielna Europa - powiedział.

Według zastępcy sekretarza generalnego NATO reakcją na sytuację na Ukrainie są sankcje wprowadzone przez członków Sojuszu oraz UE, a także wzmocnienie wsparcia dla Ukrainy.

- Podkreślamy poparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. Jestem przekonany, że Sojusz przez długi czas nie będzie uznawał zajęcia Krymu, co więcej będziemy wspierać Ukrainę przez zintensyfikowaną współpracę polityczną i wojskową - zapowiedział Vershbow.

Dodał, że NATO będzie podkreślać zasadę wspólnej, kolektywnej obrony i zasadę odstraszania. - Artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego jest absolutnie niepodważalny - zaznaczył. Artykuł 5 mówi o tym, że napaść na jego członka Sojuszu jest uważana za napaść na wszystkich członków.

Vershbow zapowiedział, że rozmieszczone zostaną nowe oddziały sił powietrznych, m.in. myśliwce, które będą obecne w Polsce i Rumunii. Przypomniał, że zawieszona została współpraca w ramach Rady NATO - Rosja, a ministrowie spraw zagranicznych krajów NATO w czerwcu dokonają oceny relacji z Rosją.

Zdaniem Vershbowa na wrześniowym szczycie NATO w Newport w Walii mówiąc o wyzwaniach stojących przed Sojuszem, trzeba będzie uwzględnić sytuację na Wschodzie. "Musimy utrzymać system silnej obrony i odstraszania na tym kontynencie. Musimy inwestować w systemy bezpieczeństwa, nie możemy ciąć budżetu, jeśli wszyscy inni dookoła je podnoszą" - powiedział zastępca sekretarza generalnego NATO.

- Musimy wspierać Ukrainę i innych wschodnich partnerów, takich jak Gruzja i republika Mołdawii, oraz współpracować z UE. Co więcej, musimy otworzyć drzwi dla nowych członków i jasno postawić sprawę: żadna zewnętrzna siła nie może ewentualnego przyłączenia się do Sojuszu zablokować. Nie ma prawa weta -  podkreślił Vershbow.

Jak zauważył, istnieje pokusa jednostronnego działania, ale Stany Zjednoczone i Europa muszą myśleć i działać razem. - USA nadal będą zaangażowane w system bezpieczeństwa w Europie. Musimy jeszcze ciężej pracować nad systemem obrony rakietowej i bezpieczeństwa cybernetycznego, pracować nad bezpieczeństwem nie tylko za naszym progiem, na Ukrainie, ale też dalej. Nie możemy stracić z oczu tego, co dzieje się w Afryce bądź w Azji - dodał Vershbow.

Według niego potrzebna jest "nowa równowaga", jeśli chodzi o zaangażowanie Europy i różnych partnerów w ramach Europy. - Ta nowa równowaga może być osiągnięta w momencie, gdy wszyscy członkowie będą wydawać na modernizację systemów obronnych tyle samo, mówimy np. o procencie PKB - zaznaczył.

Pytany przez dziennikarzy o ewentualne wzmocnienie obecności NATO w Polsce Vershbow mówił, że w ciągu dwóch tygodni zapadną decyzje oparte o rekomendację gen. Breedlove'a (dowódcy sił NATO w Europie - PAP), a do kolejnych kluczowych rozstrzygnięć może dojść na czerwcowym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO. - Wiemy nieco więcej, gdzie rozmieszczone będą siły powietrzne oraz flota. Co do wojsk lądowych otwartych jest wiele opcji i nie wiemy, czy będzie to armia przebywająca tu na stałe czy rotacyjnie. Może będziemy przesuwać część naszego sprzętu, ale nie potrafię jeszcze odpowiedzieć na to pytanie - powiedział Vershbow.

Dodał, że pytanie Rosji o obecność dodatkowych sił Sojuszu w Europie zna tylko z mediów. - To Rosjanie powinni odpowiadać na pytanie dotyczące swoich wojsk i naruszenia wszelkich możliwych praw oraz traktatów - podkreślił, wymieniając przy tym np. traktat NATO-Rosja.

Vershbow mówił dziennikarzom, że podejmowane przez NATO kroki mają charakter defensywny, a Sojuszowi zależy na znalezieniu rozwiązań politycznych i zapewnieniu bezpieczeństwa swoim członkom.

Dowiedz się więcej na temat: Wladimir Putin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje