Wesley Clark: Rosja ma trzy warianty dalszych działań na Ukrainie

Rosja może na Ukrainie konsolidować swój stan posiadania, utworzyć korytarz lądowy przez Mariupol na Krym lub też większy korytarz z mołdawskiego Naddniestrza do Krymu i dalej na wschód - uważają Philip Karber i gen. Wesley Clark, były szef sił NATO w Europie.

Ci dwaj eksperci dzielą się na Facebooku wspólnymi przemyśleniami na temat sytuacji na Ukrainie, którą odwiedzali kilkakrotnie. Karber jest dyrektorem think tanku Potomac Foundation, Clark - generałem w stanie spoczynku, swego czasu głównodowodzącym sił NATO w Europie, odpowiedzialnym za operację w Kosowie.

Reklama

Pierwszy ze scenariuszy eksperci nazywają opcją taktyczną. Jej cel to zajęcie najważniejszych pozycji na terenie, na którym wstrzymano działania wojenne, z myślą o stworzeniu pozycji wypadowej do szybkiej ofensywy w późniejszym etapie.

Druga opcja, tzw. operacyjna, zakładałaby zajęcie Mariupola, przypuszczalnie w wyniku ataku z terenu Krymu i kontrolowanych przez separatystów obszarów wschodniej Ukrainy. Wymagałaby działań militarnych, zanim w grudniu zamarznie Morze Azowskie. Rozmieszczenie sił rosyjskich na Krymie musiałoby zostać zauważone - dodają autorzy raportu. Wskazują, że skutkiem takich ewentualnych działań byłoby zmuszenie Ukraińców do prowadzenia walk na długiej linii frontu.

Najbardziej niszczycielska dla Ukrainy opcja

Najbardziej niszczycielska dla Ukrainy tzw. opcja strategiczna zakładałaby zajęcie Charkowa, Dniepropietrowska, Zaporoża, Chersonia, Mikołajowa i Odessy. Polegałaby na ustanowieniu rosyjskiej kontroli od Naddniestrza (separatystycznego rosyjskojęzycznego terytorium na terenie Mołdawii) do obecnej wschodniej granicy rosyjsko-ukraińskiej.

Jak piszą Karber i Clark, realizacja tego wariantu wymagałaby zaangażowania lotnictwa i dodatkowych wojsk w liczbie 20 tys. żołnierzy, w charakterze okupantów. Opcja "strategiczna" byłaby dla Ukrainy ciosem, po którym by się nie podniosła. Straciłaby 40 proc. ludności i regiony najbardziej uprzemysłowione.

Rosja rozmieściła w regionie duże aktywa wojenne

- Mimo rosyjskich zapewnień o dotrzymywaniu warunków zawieszenia broni, o które zabiegali sami Rosjanie, oraz zaprzeczeń, jakoby rozbudowywali swój potencjał wojskowy na Ukrainie i wokół jej granic, rozmieszczenie i umocnienie ich sił w ostatnich tygodniach stworzyło nową sytuację wojskową, dając im szerszy wachlarz wariantów wojskowych - zaznaczyli Karber i Clark.

- Opcje te nie tylko wzajemnie się uzupełniają, ale mogą być wprowadzone w życie jedna po drugiej, dla tym większego efektu kumulacji - stwierdzili.

Amerykańscy eksperci zwracają też uwagę, że Rosja rozmieściła w regionie duże aktywa wojenne, w tym nowoczesne systemy wsparcia ognia na wysuniętych pozycjach w Donbasie, a Ukraina nie ma skutecznego systemu obrony przeciwlotniczej.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje