Wiktor Janukowycz: Będę walczyć o przyszłość Ukrainy

Nastał czas, aby powiedzieć, ze mam zamiar kontynuować walkę o przyszłość Ukrainy - oświadczył Wiktor Janukowycz w trakcie pierwszego publicznego wystąpienia po ucieczce z Kijowa w piątek. Janukowycz na konferencji obrażał demonstrantów z Euro Majdanu i unikał przyznania się do jakiejkolwiek odpowiedzialności za katastrofalny stan państwa.

- Zmuszony byłem opuścić Ukrainę, gdy groziła śmierć mnie i moim bliskim - stwierdził Janukowycz.

Reklama

Demonstrantów z Majdanu nazwał "faszystowską młodzieżą reprezentującą absolutną mniejszość". - Oszukano naród ukraiński - skomentował umowę z zeszłego czwartku, która doprowadziła do zaprzestania rozlewu krwi. - Nigdy nie uznam działań, które później nastąpiły - dodał, odnosząc się do wyboru nowego rządu i p. o. prezydenta.

- Bezprawie, terror, rzecz bez precedensu. W parlamencie zastraszano posłów - takimi słowami Janukowycz określał wydarzenia zapoczątkowane w zeszłym tygodniu po zamieszkach, w których w Kijowie na Majdanie Niepodległości zginęło ponad 100 osób - przede wszystkim w wyniku ran odniesionych z powodu strzelania milicji do ludzi.

Janukowycz: Przepraszam, że nie byłem silny

- Uważam, że Rada Najwyższa nie jest legalna - stwierdził. Zaapelował o rozpoczęcie "prawnych procesów uspokojenia sytuacji". - Opamiętajcie się! Będziecie pociągnięci do odpowiedzialności - zwrócił się do rządu Ukrainy, który nazwał "tzw. legalną władzą".

- Nie życzyłem jej nic złego. Ale ta umowa podpisana z Rosją przyniosła 20 mld strat Ukrainie. Uwolnienie Julii Tymoszenko stało się i zobaczymy, co jej się przydarzy - skomentował sprawę wyjścia z więzienia Tymoszenko.

Janukowycz powiedział, że przeprasza, ale "za to, że nie był silny i doprowadził do takiego bałaganu w kraju".

Na pytanie dziennikarza, dlaczego uciekł z Kijowa zamiast próbować opanować sytuację, odparł, że nigdzie nie uciekał. - Zdecydowałem się spotkać z aktywem Partii Regionów w Charkowie. Przyjechaliśmy tam późną nocą - powiedział.

Janukowycz: Nie uciekłem z Ukrainy


- Do Rosji trafiłem dzięki patriotycznym oficerom, którzy pomogli mi zachować życie. Nie spotykałem się z Władimirem Putinem, rozmawiałem z nim telefonicznie. Uzgodniliśmy, że jak będzie możliwość, spotka się ze mną - odpowiedział na pytanie z sali, jak trafił do Rosji - samolotem czy łodzią podwodną.

Janukowycz stwierdzi też, że ważne będzie teraz "odblokowanie zajętych ulic i placów", a także pociągnięcie do odpowiedzialności osób stojących za rozlewem krwi w Kijowie. Śledztwo w tej sprawie miałoby być nadzorowane przez "społeczność europejską".

Ukraińska opozycja nie ma jednak wątpliwości, że za katastrofalny stan państwa, astronomiczną korupcję i rozkazy strzelania do ludzi na placu Niepodległości w Kijowie odpowiada przede wszystkim i bezpośrednio sam Janukowycz.

- Sądzę, że stan, że Ukraina stoi na skraju bankructwa, powstał po tym, jak rozpoczęła się destabilizacja sytuacji i Ukraina straciła takiego partnera, jakim była Rosja - skomentował zarzut o doprowadzenie kraju do ruiny w sytuacji, gdy sam budował sobie niewyobrażalnie luksusowe rezydencje, w tym słyną Meżyhirię pod Kijowem.

Na pytanie o luksusy w Meżyhirii powiedział, że ta należy do niego częściowo, a resztę tylko dzierżawił, aby wykonywać funkcje głowy państwa. A żeby wyremontować "ten stary dom", musiał "wydać wszystkie swoje oszczędności".

Stwierdził też, że nigdy nie miał żadnych kont bankowych za granicą Ukrainy.

Janukowycz: Na Krymie są oddziały samoobrony

Janukowycz na temat trwającej rosyjskiej inwazji na Krym wyraził się, że "to są oddziały samoobrony, które dbają o bezpieczeństwo swoich rodzin".

- Nie mam zamiaru zwracać się o pomoc wojskową do Rosjan i jestem za utrzymaniem integralności terytorialnej Ukrainy - oświadczył na pytanie z sali. Równocześnie dodał też, że wróci na Ukrainę, jak będzie zapewnione bezpieczeństwo jego i jego rodziny.

- Rosja powinna wykorzystać wszystkie swoje możliwości, aby powstrzymać terror na Ukrainie - powiedział. Wyrazil też dziwienie zachowaniem prezydenta Rosji Władimira Putina. - Znając charakter Władimira Władimirowicza dziwię się, dlaczego do tej pory milczy - stwierdził.

Konferencja Janukowycza odbyła się w rosyjskim Rostoku nad Donem. Dominował język rosyjski, ale Janukowycz wystąpił na tle flag Ukrainy.

Wiktor Janukowycz - ścigany

Przez prawie tydzień nie było wiadomo, gdzie przebywa były prezydent Ukrainy. Dopiero wczoraj jego współpracownicy rozesłali do redakcji rosyjskich mediów oświadczenie, że jest w Rosji i nadal uważa się za prezydenta Ukrainy.

Rosyjscy dziennikarze twierdzą, że Janukowycz zatrzymał się w jednej z podmoskiewskich rezydencji, którą kilka dni temu kupili jacyś tajemniczy Ukraińcy, za niebagatelną kwotę 52 milionów dolarów.

Tymczasem dzisiaj prokuratura generalna w Kijowie podała, że Ukraina wystąpi do Rosji z wnioskiem o ekstradycję Janukowycza, jeśli potwierdzi się informacja, że przebywa on w tym kraju.

Z kolei szwajcarska prokuratura poinformowała, że wszczęła śledztwo przeciwko obalonemu prezydentowi i jego synowi Ołeksandrowi w związku z zarzutem prania pieniędzy. Śledztwo wszczęto w czwartek.

Jak sprecyzowano, prokurator Yves Bertossa i policja przeszukali biuro firmy należącej do Ołeksandra Janukowycza w Genewie i przejęli dokumenty.

Red. ML

IAR/PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Wiktor Janukowycz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje