Amerykański historyk o Karskim, Pileckim i propagandzie Moskwy

Denuncjowanie przeciwników politycznych jako antysemitów i faszystów jest stosowanym od dawna chwytem rosyjskiej propagandy - powiedział amerykański historyk Timothy Snyder podczas spotkania w Berlinie poświęconego Janowi Karskiemu i Witoldowi Pileckiemu.

Aparat propagandowy ZSRR przedstawiał po wojnie Karskiego - człowieka, który tak dużo uczynił dla Żydów - jako antysemitę, by skompromitować go w oczach Amerykanów i zneutralizować jego antykomunistyczną postawę - powiedział amerykański historyk. Podobną taktykę stosowano wobec Pileckiego. - A teraz identyczne chwyty stosowane są na Ukrainie, by kompromitować nowy rząd - podkreślił Snyder.

Reklama

Autor książki "Skrwawione ziemie" uczestniczył w środę wieczorem w spotkaniu poświęconym Karskiemu i Pileckiemu w siedzibie Fundacji Pomnika Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie. Wspomnieniową imprezę zorganizował przy wsparciu niemieckiego rządu Polski Instytut Kultury w Berlinie oraz Muzeum Historii Polski. Snyder jest obecnie pracownikiem Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu.

Rozumieli "szczególny wymiar zbrodni Holokaustu"

- Karski i Pilecki nie są znani w Niemczech, ale i w Polsce wiedza o obu bohaterach nie jest jeszcze powszechna. Przed nami dużo pracy - powiedział dyrektor Muzeum Historii Polski Robert Kostro.

Snyder zaznaczył w swoim wykładzie, że Karski i Pilecki - w przeciwieństwie do milionów innych naocznych świadków - zrozumieli, chociaż nie byli Żydami, "szczególny wymiar zbrodni Holokaustu". Obaj polscy bohaterowie nie zawahali się zaryzykować własnego życia, by poznać prawdę - dodał.  

Amerykański historyk przypomniał podróż Karskiego do USA w 1943 roku i spotkanie z ówczesnym amerykańskim prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem, podczas którego polski kurier przekazał mu raport polskiego podziemia o Holokauście, prosząc o pomoc w walce przeciwko Niemcom. Proponował zbombardowanie linii kolejowych prowadzących do Auschwitz. Przy tej okazji Snyder odniósł się do zarzutów, że Roosevelt zbagatelizował informacje otrzymane od Karskiego i nie uczynił nic, by zapobiec Holokaustowi.

- Znamy przebieg rozmowy tylko z jednostronnej relacji Karskiego, rozgoryczonego jej przebiegiem - zastrzegł Snyder. W rzeczywistości Roosevelt był poinformowany o niemieckich zbrodniach, zabiegał też o uratowanie węgierskich Żydów. Szwedzki dyplomata Raoul Wallenberg, uczestniczący w tej akcji, był opłacany przez Amerykanów - powiedział. Snyder wskazał na silny antysemityzm panujący w USA w czasie wojny, co ograniczało działania amerykańskiego prezydenta.        

W Niemczech w zeszłym roku ukazał się po raz pierwszy w języku niemieckim raport rotmistrza Pileckiego z jego pobytu w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz - "Na ochotnika do Auschwitz. Tajne zapiski więźnia Witolda Pileckiego". Podstawą wydania jest tłumaczenie z angielskiego trzeciej, ostatniej wersji raportu sporządzonego w lecie 1945 roku.

Wykonano na nim karę śmierci w więzieniu

Pilecki był jednym z organizatorów powołanej 9 listopada 1939 r. konspiracyjnej Tajnej Armii Polskiej, podporządkowanej później Związkowi Walki Zbrojnej. 19 września 1940 r. podczas niemieckiej łapanki pozwolił się aresztować, by przedostać się do utworzonego w czerwcu obozu Auschwitz i zdobyć informacje o panujących tam warunkach. Do obozu trafił wraz z tzw. drugim transportem warszawskim jako Tomasz Serafiński. Był głównym inicjatorem konspiracji w obozie.

W tym czasie Pilecki opracowywał sprawozdania przesłane później do dowództwa w Warszawie i dalej na Zachód. W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Pilecki zdołał uciec z obozu wraz z dwoma współwięźniami.

W październiku 1945 r., na osobisty rozkaz gen. Władysława Andersa, wrócił do Polski, by prowadzić działalność wywiadowczą na rzecz II Korpusu. 8 maja 1947 r. został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa; był torturowany i oskarżony o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji. 15 marca 1948 r. rotmistrz został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 25 maja w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej.

To on poinformował aliantów o zagładzie Żydów

Jan Karski (właściwie Jan Kozielewski) był przed wybuchem wojny pracownikiem MSZ. W czasie niemieckiej okupacji działał w konspiracji jako kurier władz Polskiego Państwa Podziemnego.

Jako pierwszy przekazał przywódcom państw alianckich informacje o zagładzie Żydów. Wstrząsającą relację świadka przekazał wielu amerykańskim i brytyjskim politykom, dziennikarzom i artystom. Spotkał się m.in. szefem brytyjskiego MSZ z Anthonym Edenem i prezydentem USA Franklinem Delano Rooseveltem. Jednak jego dramatyczne apele o ratunek dla narodu żydowskiego nie przyniosły rezultatów.

Po wojnie Karski pozostał na emigracji w USA. Podjął studia z zakresu nauk politycznych i obronił doktorat na Uniwersytecie Georgetown. Wśród jego studentów był m.in. przyszły prezydent USA Bill Clinton. W 1998 r. izraelski Instytut Pamięci Yad Vashem, który uznał Karskiego za Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, zgłosił jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla. Karski zmarł w 2000 r. w Waszyngtonie. W maju 2012 roku prezydent USA Barack Obama odznaczył go pośmiertnie Prezydenckim Medalem Wolności.

Z Berlina Jacek Lepiarz

Dowiedz się więcej na temat: Władimir Putin | Rosja | Ukraina

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy