Moskwa dzieli Europę. "Rosja nie przestrzega reguł"

Włochy przewodniczące UE od 1 lipca opowiadają się za odprężeniem w stosunku do Moskwy, wschodnie państwa unijne chcą polityki twardej ręki, pisze "SZ".

"Europa - nowy start", roboczy dokument prezentujący program włoskiej prezydencji uświadamia, jak bardzo podejście do Rosji dzieli Europę, konstatuje "Sueddeutsche Zeitung" w artykule "Północno-południowy konflikt wobec stosunku do Rosji". Jak zwraca uwagę gazeta "Rosja pozostaje partnerem strategicznym, by stawić czoła regionalnym i globalnym wyzwaniom". Włochy postawiły sobie za cel ożywienie dialogu UE - Rosja i o ile pozwolą na to "warunki ramowe" przyspieszenie partnerstwa strategicznego.

Reklama

Kryzys ukraiński wspomniany jest tylko we wstępie dokumentu, neutralnie, stwierdza monachijski dziennik i powołuje się na krytyczne słowa Jacka Saryusza-Wolskiego z Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Zdaniem polskiego eurodeputowanego, nawet jeżeli włoski program może budzić takie wrażenie, w relacjach z Rosją nie ma żadnego "business as usual". Rosja nie przestrzega reguł, nie jest więc partnerem strategicznym. Włoski program w żaden sposób nie oddaje dyskusji toczącej się w UE, skrytykował Saryusz-Wolski.

Jak podaje gazeta, włoski program czyta się tak, jakby aneksja Krymu przez Rosję przestała być problemem. Ale nie tylko Włosi życzyliby sobie uratowania partnerstwa strategicznego z Rosją, przyznaje "SZ". Także kanclerz Merkel z przekonaniem wypowiedziała się w maju, że "w bliższym lub dalszym czasie ścisłe partnerstwo z Rosją powinno być kontynuowane", pod warunkiem jednak, że dotrzymane zostanie "minimum wspólnych wartości".

W wyraźnie inaczej brzmiącym programie włoskiej prezydencji jaskrawo wyłania się głęboki konflikt, od miesięcy już dzielący UE, stwierdza dziennik. Południe Europy na czele z Włochami nie uważa sankcji za słuszne rozwiązanie i sprzeciwia się ostremu krytykowaniu Rosji. Obawia się też, że w cień zostanie zepchnięty region Morza Śródziemnego z problemem afrykańskich imigrantów. Dlatego też, jak stwierdza gazeta "Włochy raczej opornie przyłączyły się do dotychczasowego kursu UE, bo nie chciały stawiać czoła Niemcom i Rosji". Nowe poczucie własnej wartości premiera Włoch Matteo Renziego obecne jest najwyraźniej też w polityce zagranicznej. Włosi twardo sprzeciwiają się już teraz nowym sankcjom wobec Rosji. Kontrowersje są tym większe, że Renzi chętnie widziałby na stanowisku szefowej unijnej dyplomacji swoją minister spraw zagranicznych Federikę Mogherini. A to z kolei, pisze "SZ", budzi opór Polski, która domaga się tej funkcji dla wschodu UE i w ofercie ma także ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego.

Włoski dokument w każdym razie jest "przeciwieństwem rekomendacji", kończy gazeta słowami polskiego europosła Saryusza-Wolskiego.

Oprac. Elżbieta Stasik/ Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje