​Niemiecka prasa: Kreml nie chce kolejnej aneksji

Piątkowe wydania niemieckich gazet nadal zajmują się sytuacją na Ukrainie oraz sesją Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w Strasburgu, na którym pozbawiono Rosję prawa głosu.

"Berliner Zeitung" komentuje: "Kreml nie chce żadnej aneksji. O wiele bardziej chce tego, co sam popiera: federalizacji Ukrainy i to nie w dalekiej przyszłości, lecz natychmiast, jeszcze przed wyborami prezydenckimi. Dla niemieckich uszu dźwięk słowa federalizm brzmi przyjemnie, ale nie dla uszu ukraińskich. Nie ma na byłym postsowieckim obszarze przykładu funkcjonującego federalizmu. Albo jest on tylko na papierze, albo federacja jest od dawna rozbita, albo centralna władza jest sparaliżowana. Kijów jest gotów na decentralizację, ale nie na przyzwolenie tworzenia państwowości, której domagają się w Doniecku".

Kolońska gazeta "Kölner Stadt-Anzeiger" jest przekonana, że: "Kreml nie chce kolejnej aneksji. Bardziej zależy mu na federalizacji Ukrainy. Moskwa dąży do osłabienia tego kraju. Do takiego osłabienia można doprowadzić zakłócając pod koniec maja wybory prezydenckie. Od nich zależy w Kijowie wszystko - nowe przywództwo potrzebuje akceptacji narodu. Rewolta we wschodniej Ukrainie może temu przeszkodzić. Dla Zachodu postawa Rosji jest wyzwaniem. Stabilizacja Ukrainy może się odbyć tylko przy akceptacji Rosji. Tyle, że Moskwa musi jej chcieć. A tak nie jest".

Reklama

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" jest zdania, że: "To, co wydarzyło się w czwartek w Strasburgu, jest przykładem polityki symbolicznej. Na Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy nie podejmuje się żadnych poważnych decyzji, dlatego czasowe pozbawienie rosyjskiej delegacji prawa głosu nie ma żadnych wymiernych skutków. Jednak także polityka o wymiarze symbolicznym jest polityką. Wynik głosowania unaocznia, jak wyizolowana jest Rosja w Europie. Rosyjskie reakcje na to wydarzenie pokazują jej niepewność, co do tego, czy staje się to problemem. Jednocześnie daje się zauważyć w Rosji wyraźną tendencję i to nie od kryzysu krymskiego, lecz już od powrotu Putina na stanowisko prezydenta przed dwoma laty, że umacniają się siły, które stawiają na konfrontację, a do przyjaznych stosunków z sąsiadami nie przywiązują wielkiej wagi".

W negatywnym świetle postrzega decyzję Rady Europy "Reutlinger General-Anzeiger" pisząc: "Postępowanie Rady Europy w Starsburgu jest mało konstruktywne. Akurat gremium 47 europejskich państw odbiera rosyjskiej delegacji prawo głosu - na razie tylko na czas ograniczony, grożąc przy tym całkowitym wykluczeniem Rosji, jeśli ta nie zwróci zaanektowanego Krymu".

Aleksandra Jarecka

Red. odp.: Bartosz Dudek, Redakcja Polska Deutshe Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje