Pipes: Rosja przyłączy do siebie Krym

"Rosja przyłączy do siebie Krym. A jeżeli dojdzie do jakiejś wojny na półwyspie, to niewykluczone, że wojska rosyjskie pójdą dalej. Ale świat nie będzie brał w tym udziału, nikt nie chce wojny światowej" - mówi w rozmowie z korespondentem RMF FM Pawłem Żuchowskim profesor Richard Pipes, sowietolog i były doradca prezydenta Ronalda Reagana.

Paweł Żuchowski: Panie profesorze, dwa tygodnie temu - jeszcze przed obaleniem prezydenta Wiktora Janukowycza - w rozmowie ze mną podkreślał pan, że Rosja nie pozwoli na europejskie aspiracje Ukrainy i że kraj ten podzieli się lub Rosja wprowadzi tam swoje wojska. Sprawdziło się. Niestety...

Richard Pipes: - Tak. Jest tak, jak mówiłem. Jestem przekonany, że Putin chce odłączyć Krym od Ukrainy i przyłączyć do Rosji. Bo Krym dawniej był częścią Rosji. A Chruszczow oddał Krym Ukraińcom i oni (Rosjanie - przyp. red.) nie mogą się z tym pogodzić.

Reklama

Pana zdaniem Władimir Putin wycofa wojska z Krymu czy pójdzie dalej i zajmie kolejne regiony Ukrainy?

- Wydaje mi się, że on będzie zadowolony, jeżeli uda mu się przyłączyć Krym do Rosji. I Ukraińcy nic nie zrobią. Jeżeli dojdzie do jakiejś wojny na Krymie, to niewykluczone, że wojska rosyjskie pójdą dalej. To jest bardzo możliwe.

Co powinien zrobić świat? Co mogą zrobić politycy, by powstrzymać Władimira Putina?

- Powstrzymać go militarnie nie mogą, bo chyba nie dojdzie do wojny między Rosją a Zachodem. Ale oni mają różne inne - ekonomiczne i moralne - sposoby, żeby izolować Rosję. Bo to jest zupełnie skandaliczne, co Rosjanie robią. To samo zrobili w Gruzji parę lat temu. Wkroczyli do Gruzji, zajęli parę prowincji. I świat się z tym pogodził. Ale świat nie może się pogodzić, że można wkroczyć do suwerennego państwa i odciąć część jego terytorium. Są różne sposoby - oprócz wojennych, do tego nie dojdzie oczywiście - ekonomiczne, społeczne, taktyczne itd., których można używać.

Czy według pana świat stoi u progu globalnego konfliktu?

- Nie. Nie sądzę.

Pana zdaniem zakończy się na tym właśnie, że Rosja przyłączy do siebie Krym i po chwilowej próbie sił sytuacja uspokoi się i świat o tym zapomni?

- Tak mi się wydaje. Do tego chyba dojdzie. A jeżeli dojdzie do jakiejś wojny między Rosją a Ukrainą, to świat nie będzie brał w tym udziału. To będzie lokalna wojna.

Ludzie zastanawiają się, dlaczego politycy są tak nieskuteczni? Politycy w Europie i Stanach Zjednoczonych boją się Władimira Putina?

- Nikt nie chce wojny światowej. Nikt nie wypowie wojny.  Mogą tylko naciskać.

Świat zastanawia się, gdzie jest Barack Obama. Z jednej strony wiadomo, że nie może natychmiast wysłać wojsk na Ukrainę...


- ...oczywiście, że nie.

...z drugiej dziwi to, że właściwie milczy.

- Nie. Nie milczy. Obama bardzo wyraźnie wypowiedział się przeciwko temu, co Rosja robi. Ale co on może zrobić? Możliwości są bardzo małe. Trzeba tylko ich potępiać. I moralnie, i psychologicznie. Im zależy na dobrej prasie. Chcą uchodzić za wielkie mocarstwo, które świat poważa. Takiego potępienia nie zlekceważą. Ale wojennych sposobów używać nie można.

Paweł Żuchowski

Czytaj więcej na rmf24.pl

FORUM: Sytuacja na Ukrainie doprowadzi do wojny światowej?

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Rosja | Richard Pipes | Krym

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje