"Tagesspiegel": Rola Niemiec w konflikcie o Ukrainę ciężarem dla Merkel

Niemcy awansowały na głównego rozgrywającego międzynarodowej dyplomacji kryzysowej. Nowa rola, która przypadła kanclerz Angeli Merkel, jest dla niej raczej ciężarem niż powodem do dumy - pisze w niedzielę "Tagesspiegel".

"Pole manewru jest niewielkie, ryzyko duże, perspektywa sukcesu niepewna" - ocenia autor komentarza w berlińskim dzienniku Christoph von Marschall.

Reklama

Jak pisze niemiecki dziennikarz, obecny kryzys w relacjach z Rosją jest "największym  wyzwaniem" dla Merkel od czasu, gdy (w 2005 roku) zasiadła w fotelu kanclerskim.

W Europie toczy się wojna, a argument służący samouspokajaniu, że ta wojna nawet w przypadku najbardziej niekorzystnego rozwoju sytuacji nie dotrze do Niemiec, przestał być niepodważalny - czytamy w "Tagesspieglu".  Obecne wyzwanie ma zdaniem Marschalla inny wymiar niż spór o myto, rejestrowanie danych osobowych  czy pytanie o to, czy Grecja pozostanie w strefie euro.

Właśnie to zagrożenie skłoniło Merkel do tak pospiesznej podróży wspólnie z prezydentem Francji do Kijowa i Moskwy, a następnie do wizyty w USA. Jeżeli zwrotnica zostanie ustawiona nieprawidłowo, to sytuacja może zaostrzyć się przekształcając się w otwartą wojnę - ostrzega komentator.

Gazeta zwraca uwagę na spór o to, czy Zachód powinien dostarczyć Ukrainie broń. "Nawet zwolennicy tego pomysłu w USA, Polsce czy w krajach bałtyckich nie wierzą na poważnie w to, że można tak dozbroić wyczerpaną ukraińską armię, żeby mogła pokonać militarnie przeciwnika, który może liczyć na nieograniczone dostawy broni z Rosji" - czytamy w "Tagesspieglu".

Lepsza kondycja obronna armii ukraińskiej zwiększyłaby jedynie koszty dla Rosji i zwiększyłaby efekt odstraszania - uważa autor. Dodaje, ż ten aspekt ważny jest dla Polaków i Bałtów, którzy obawiają się, że wojna dojdzie do ich granic i wątpią w gwarancje NATO.

Merkel wypowiada się wyraźnie przeciwko dostawom broni - przypomina komentator. Jego zdaniem kanclerz ma tylko trzy instrumentu, by skłonić Putina do zmiany stanowiska: kompromisy, krótkotrwałą presję i długofalowe konsekwencje. Ani jeden z tych trzech instrumentów nie zależy tylko i wyłącznie od niej - wyjaśnia "Tagesspiegel".

Merkel nie może zgodzić się na kompromisy, które ograniczają suwerenność Ukrainy. Taką decyzję może podjąć tylko prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Jednak każde konkretne ustępstwo graniczy z jego punktu widzenia z politycznym samobójstwem. Dlatego szczegóły (niemiecko-francuskiego planu pokojowego) nie przedostają się do opinii publicznej. Z kolei na decyzję o kolejnych sankcjach lub wykluczenie z międzynarodowego systemu płatniczego konieczna jest zgoda partnerów z UE i USA.

W praktyce pozostaje jedynie ostrzeżenie, że Putin może na krótką metę zwyciężyć, lecz równocześnie doprowadzi do upadku kraju. Pod względem ekonomicznym Zachód ma ogromną przewagę. Od budowy muru berlińskiego do upadku ZSRR upłynęło 28 lat - pisze "Tagesspiegel" przyznając, że taka perspektywa to "niewielkie pocieszenie".

Dowiedz się więcej na temat: Angela Merkel

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje