Zamiast być prezydentem został "księciem bez ziemi"

Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" nazywa prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę prezydentem "odczarowanym", który zamiast być przywódcą stał się "księciem bez ziemi". Według gazety plan rozwiązania konfliktu na Ukrainie wydaje się być "daleki od realizacji".

Zdaniem korespondentki opiniotwórczej niemieckiej gazety Cathrin Kahlweit Poroszenko znajduje się pod bardzo silną presją.

Reklama

"Walki nadal trwają, we wschodniej Ukrainie padają zabici, separatyści nie wykazują gotowości do kompromisu, z wyjątkiem uwolnienia dwóch ekip obserwatorów OBWE, co jest gestem symbolicznym, aczkolwiek nie mającym wpływu na przebieg działań wojennych" - czytamy w poniedziałkowym komentarzu.

Kahlweit zaznacza, że Moskwa także ogranicza się jedynie do symbolicznych gestów. Konkretne postulaty z planu pokojowego Poroszenki, w tym oddanie broni i zaprzestanie dozbrajania separatystów, nie zostały spełnione - podkreśla publicystka.

"Separatystom i ich poplecznikom od dawna nie chodzi o polityczne reformy, o kompromisy, czy o interesy Ukraińców (...) Chodzi o zdobycie terytorium" - pisze Kahlweit.

Zdaniem "SZ" zrozumienie dla ogłoszonego 10 dni temu jednostronnego zawieszenia broni było na Ukrainie od początku niewielkie. Akceptowano je jedynie jako gest pod adresem Brukseli i Moskwy. Rozejm kończy się w poniedziałek i Poroszenko będzie musiał zdecydować, czy ugnie się pod naciskiem jastrzębi w armii i MSW, którzy chcą rozpocząć regularną wojnę z prorosyjskimi separatystami i Rosjanami. "Coraz głośniejsze stają się głosy tych, którzy mówią: jesteśmy ukraińskimi patriotami, musimy ratować kraj; nie możemy czekać na Brukselę, która jest zajęta własnymi sprawami" - czytamy w komentarzu.

Ta część ukraińskich elit uważa, że Rosjanie zagnieździli się we wschodniej Ukrainie i że jest już niemal za późno na odzyskanie Donbasu, jeżeli walki nie rozpocznie się na szerokim froncie już teraz. To stanowisko cieszy się szerokim poparciem w społeczeństwie ukraińskim, które uważa, że Poroszenko stał się przywódcą, który za dużo mówi, a za mało robi. Ich zdaniem prezydent "nie jest przywódcą, lecz księciem bez ziemi".

Na Ukrainie - jak pisze "SZ" - istnieje jednak też inna frakcja, która również zyskuje na znaczeniu. Należą do niej intelektualiści, ale też politycy. Zastanawiają się, czy nie pozwolić Donbasowi odłączyć się. Ich zdaniem ludzie, którzy pozostali w Donbasie, popierają raczej Rosję. Jeżeli Moskwa dostanie ten kawałek kraju, to pozostała część Ukrainy będzie mogła żyć w pokoju - uważa ta cześć ukraińskiego społeczeństwa. Poroszenko będzie musiał udzielić odpowiedzi także na ten postulat - konkluduje komentatorka "Sueddeutsche Zeitung". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje