Migalski o expose: Konfrontacyjne wobec Unii Europejskiej, koncyliacyjne wobec opozycji

- Expose było zaskakująco konfrontacyjne wobec Unii Europejskiej. A przecież premier Mateusz Morawiecki miał ponoć ratować nasz wizerunek w Europie – na gorąco skomentował dla Interii przemówienie nowego szefa rządu politolog dr Marek Migalski.

Komentator polityczny przyznał, że niektóre wątki przemówienia premiera Morawieckiego były uderzające.

Reklama

- W expose było kilka momentów zaskakujących. Po pierwsze, całkowite pominięcie kwestii wojskowości, obronności i bezpieczeństwa międzynarodowego. W tej kwestii premier Morawiecki wspomniał tylko o sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, ale to przecież nie wyczerpywało materii, zazwyczaj będącej ważnym elementem expose premierów polskich, czyli bezpieczeństwa zewnętrznego. Druga sprawa to również pominięcie kwestii bezpieczeństwa wewnętrznego, czyli tym czym zajmuje się resort spraw wewnętrznych - ocenił dr Migalski w rozmowie z Interią.

Jak zauważył ekspert, omawiając kierunki polityki zagranicznej, Morawieckie "całkowicie pominął kwestię niemiecką i rosyjską". - Po prostu te państwa zostały przez premiera pominięte - zaakcentował. - Wyjątkiem była skandaliczna i nie przystająca do formatu expose wypowiedź o tym, że powinniśmy się cieszyć, iż Niemcy nie zabrali nam Roberta Lewandowskiego. Tego typu żarty, może dowcipne, ale wygłaszane prawdopodobnie w obecności ambasadora niemieckiego, są po prostu nieeleganckie - zrecenzował.

W przemówieniu nie zabrakło natomiast gorącego za rządów PiS tematu relacji Polski i Unii Europejskiej.

- Zaskoczył mnie to, że expose było konfrontacyjne wobec Wspólnoty. Tam było sporo gorzkich  i cierpkich słów skierowanych do Unii Europejskiej. To dziwi w kontekście zapowiedzi, że premier Morawiecki ma ponoć ratować nasz wizerunek w Europie. Jeśli taki jest pomysł, to źle zaczął, bo jego słowa mogły zirytować naszych unijnych partnerów - stwierdził rozmówca Interii.

"Expose koncyliacyjne wobec opozycji"

Dr Migalski przyznał jednak, że Morawiecki umiejętnie ocieplał wizerunek, cytując między innymi Krasickiego. - Na plus można ocenić wtręty literackie. Pokazały, że premier nie jest zatwardziałym technokratą, tylko jest inteligentem - powiedział. - Expose wygłoszone było jednak bez charyzmy, treść była dosyć banalna i przewidywalna. Odczuwało się, że przemówienie było pisane szybko i na ostatni moment - dodał dr Migalski.

Co znamienne, w expose ani raz nie padło słynne już sformułowanie "przez osiem lat rządów PO-PSL", tak chętnie wykorzystywane przez polityków PiS do krytykowania rządu obecnej opozycji.

- O ile expose Morawieckiego było konfrontacyjne wobec Unii Europejskiej, to jednak było koncyliacyjne wobec opozycji. Padły słowa o "biało-czerwonej drużynie", Morawiecki zaznaczał, że można się spierać, ale nie można toczyć wojny. Tego typu sformułowania przewijały się przez całe expose premiera Morawieckiego - podsumował dr Migalski.   

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje