Proces RuSHA. Sprawcy germanizacji przed sądem

Rozliczenie nazistowskich Niemiec za zbrodnie wojenne odbyło się w serii procesów norymberskich. To właśnie wtedy stworzono kategorię zbrodni przeciwko ludzkości. Zaliczono do nich grabież dzieci i ich zniemczanie.

Procesy norymberskie odbywały się w latach 1945-49; było ich łącznie 12. Dla tematu germanizacji polskich dzieci szczególną wagę ma ósmy z nich, zwany Procesem RuSHA. Pod tym akronimem kryje się niemiecka nazwa Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS, na którego czele stał Ulrich Greifelt. Aby wyjaśnić genezę tej instytucji, należy zwrócić uwagę na kwestie geograficzno-demograficzne. W wyniku licznych wojen, zmian granic i emigracji ekonomicznej, w Rumunii, Litwie, Łotwie, Czechosłowacji czy Polsce, mieszkali przedstawiciele mniejszości niemieckiej, określani w ideologii nazistowskiej jako "etniczni Niemcy".

Reklama

Poszukiwanie niemieckiego Lebensraumu ("przestrzeni życiowej") na wschód od Niemiec i powiązany z nią Generalny Plan Wschodni przewidywały masowe deportacje i przesiedlenia ludności po to, by narodowości uznane przez nazistów za niepełnowartościowe ustąpiły miejsca osadnikom niemieckim z Rzeszy oraz z krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Głównym ideologiem nazistowskiego programu Lebensraumu, odpowiedzialnym za politykę ludnościową III Rzeszy, był Heinrich Himmler. Szef hitlerowskiej SS i policji, rozwijając niemieckie XIX-wieczne teorie eugeniczne, był inicjatorem eksterminacji Żydów, Romów i  - w dalszej perspektywie - Słowian. 

Dzieci musiały spełniać kryteria, określone w broszurze "Sprawa traktowania ludności byłych polskich obszarów z rasowo-politycznego punktu widzenia" autorstwa Urzędu do Spraw Rasowo-Politycznych Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej:

"Wchodzące w rachubę dzieci nie mogą liczyć więcej jak osiem do dziesięciu lat, ponieważ z reguły tylko do tego wieku możliwe jest prawdziwe przenarodowienie, tzn. ostateczne zniemczenie. Warunkiem jest całkowite zaprzestanie utrzymywania jakichkolwiek stosunków z ich polskimi krewnymi. Dzieci otrzymają niemieckie nazwiska (...) ich rodowód będzie prowadzony przez specjalną placówkę".

Zrabowane dzieciństwo w Lebensborn

Tą specjalną placówką był Lebensborn (w tłumaczeniu na język polski: "źródło życia")  - instytucja będąca formalnie organizacją charytatywną. Trafiające tam w czasie wojny, pożądane rasowo dzieci były starannie selekcjonowane. Naziści przygotowali system obozów, biur meldunkowych i domów dziecka, do których trafiały nie tylko sieroty, ale i dzieci odbierane siłą.

W placówkach wychowawczych podopieczni byli zmuszani do nauki języka niemieckiego, a ich nazwiska rodowe - zgodnie z życzeniem Himmlera - zmieniano na niemieckie. Tak przygotowane dzieci przekazywano do wzorcowych rodzin niemieckich.

Dzieci uznane za bezwartościowe przewidziane były do niewolniczej pracy fizycznej w Niemczech lub do eksterminacji.

Poza selekcją dzieci i ich zniemczaniem, aktywność organizacji Lebensborn oficjalnie skupiała się na opiece nad samotnymi, ciężarnymi Niemkami i kobietami wartościowymi rasowo, wspieraniu rodzin wielodzietnych, czy prowadzeniu rejestrów ukrywanych dzieci, pochodzących z małżeństw mieszanych.

Działalność Lebensbornu i poczynania Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS stały się przedmiotem procesu przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze.

W procesie RuSHA postawiono w stan oskarżenia 14 osób, rozprawy odbywały się od 20 października 1947 do 10 marca 1948.

Wśród oskarżonych, obok członków Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS i stowarzyszenia Lebensborn, stanęli przedstawiciele innych organizacji i instytucji: Centrali Przesiedleńczej, Komisariatu Rzeszy do Spraw Umacniania Niemieckości i policji. 

Postawionym w stan oskarżenia zarzucono wiele zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, m.in. masowe deportacje i przesiedlenia, przymusową aborcję niearyjskich kobiet, grabież majątków.

Przynależność oskarżonych do SS, uznanej za organizację przestępczą, była podstawą kolejnych zarzutów.

Najbardziej bulwersującą zbrodnią przeciwko ludzkości, osądzoną w procesie RuSHA, był jednak opisany wyżej rabunek dzieci z Polski i innych krajów okupowanej Europy.

Skrócone kary więzienia

Trzynastu oskarżonych zostało uznanych w procesie za winnych; uniewinniono tylko jedną z przełożonych organizacji Lebensborn, nie należącą do SS, Inge Viermitz.

Ulrich Greifelt, główny oskarżony, został jako jedyny skazany na dożywotnią karę pozbawienia wolności. Po niespełna roku, 6 lutego 1949, zbrodniarz zmarł w więzieniu Landsberg.

Pięciu oskarżonych: kierownik Lebensborn Max Sollmann, jego podwładni Guenther Tesch i Georg Ebner oraz urzędnicy Komisariatu Rzeszy do spraw Umacniania Niemczyzny Konrad Meyer-Hetling i Otto Schwarzenberger, po dwuletnim pobycie w areszcie, zostało zwolnionych z obowiązku odbywania kary.

Rozpiętość pozostałych wyroków wahała się od 10 do 25 lat pozbawienia wolności. Każdy z oskarżonych twierdził, że jest niewinny.

Poza Greifeltem, na najsurowsze kary skazano Otto Hoffmanna, kierownika Urzędu ds. Genealogii w Głównym Urzędzie Rasy i Osadnictwa SS oraz Richarda Hildebrandta, który był m.in. przewodniczącym Landgerichtu (sądu regionalnego) w Łodzi, wyższym dowódcą policji, zwierzchnikiem Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS, a pod koniec wojny mianowanym na następcę Hoffmanna.

Hildebrand został ostatecznie wydany polskim władzom w 1946 r., a w Polsce dodatkowo oskarżono go o zbrodnie wojenne w powiecie kartuskim w latach 1939-45. Został skazany przez polskie władze na karę śmierci przez powieszenie, którą 10 marca 1952 r. wykonano w Bydgoszczy.

Mimo zasądzonych długoletnich wyroków, większość skazanych opuściła mury więzienia przed zakończeniem orzeczonej kary.

Herbert Huebner - szef poznańskiego Komisariatu Rzeszy do spraw Umacniania Niemczyzny i Heinz Brueckner - pracownik Głównego Urzędu Kolonizacyjnego dla Niemców Etnicznych w ramach SS, skazani na 15 lat więzienia, zostali wypuszczeni na wolność w 1951 r. Podobnie jak odbywający 10-letni wyrok urzędnik Centrali Przesiedleńczej Fritz Schwalm.

Otto Hoffmann, jeden z głównych oskarżonych, został zwolniony z zakładu karnego w 1954 r., po skróceniu, trzy lata wcześniej, wyroku do 15 lat.

Werner Lorenz, skazany na 20 lat więzienia szef Głównego Urzędu Kolonizacyjnego dla Niemców Etnicznych, został ułaskawiony w 1955, w tym samym roku zwolniono skazanego na 15 lat więzienia zwierzchnika policji Austriaka Rudolfa Creutza.

Żaden ze skazanych ostatecznie nie spędził w więzieniu więcej niż pięć lat. 

Tomasz Majta

***

Znasz osobę, która padła ofiarą germanizacji? Napisz do nas zrabowanedzieci@interia.pl.

Organizatorami akcji "Zrabowane dzieci" są Interia i Deutsche Welle (więcej o akcji TUTAJ). Wspólnie docieramy do ofiar germanizacji i pomagamy im odnaleźć skradzioną tożsamość.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama