Sanktuarium na krańcu Polski

Życie św. Jana było równie skomplikowane jak losy Polski, ale i naznaczone - według tradycji - wieloma cudownymi znakami. O jego świętości mówili zarówno zwykli, prości ludzie, jak i królowie, a potwierdził to Kościół. Sejm ogłosił 2014 Rokiem św. Jana z Dukli.


Sześćset lat mija od urodzin św. Jana z Dukli, patrona Polski, do którego relikwii pielgrzymowali królowie, rody magnackie i szlachta. Najstarsi mieszkańcy okolic pamiętają, że na Janowe wzgórza wspinali się pieszo, boso. Tutejszymi szlakami, szukając śladów pokornego zakonnika, wędrował też ks. Karol Wojtyła ze swoimi studentami, o czym świadczą wpisy w księgach pamiątkowych. Tutaj kreślił fragmenty dramatu Przed sklepem jubilera. I tutaj, po latach, powrócił, by jeszcze raz modlić się przed relikwiami św. Jana, a w pobliskim Krośnie wynieść go do chwały ołtarzy.

Uchwycił Boga za rękę

Reklama

Do niewielkiej Dukli, położonej nad Jasiołką, na przedpolu Przełęczy Dukielskiej w Beskidzie Niskim, ściągają pielgrzymi nie tylko z najbliższych okolic, ale i z sąsiedniej Ukrainy, a nawet z Węgier. Miasto powstało wszak przy szlaku handlowym prowadzącym do kraju nad Dunajem, zwanym traktem dukielskim. Zatrzymują się tutaj pątnicy zmierzający na południe Europy, do powszechnie znanych sanktuariów. Trudno nie ulec urokowi tego miejsca otoczonego szlakami prowadzącymi wśród gęsto zalesionych niskich i łagodnych wzniesień, charakteryzujących się długimi grzbietami o spłaszczonych wierzchołkach i kopulastych szczytach i ciszy, która sprzyja kontemplacji piękna przyrody i jej Stworzyciela. Milczenie, samotność i modlitwa potrzebne są człowiekowi do duchowego wzrostu, by nie skarłowaciał, nie zapomniał o sacrum. Dobrze wiedział o tym św. Jan, który pragnął na wzgórzach Cergowej i Zaśpitu być bliżej Boga, by "uchwycić Go za rękę i pozostać z Nim na zawsze". Pokorny zakonnik od sześciuset lat duchowo organizuje życie mieszkańców Dukli. Do niego przychodzą, modlą się i proszą o wsparcie w trudnych momentach. Pamięta go tutaj niejedno drzewo i niejeden kamień. Zazwyczaj jest tu spokojnie i cicho, czyli tak jak lubił św. Jan.

Jedno sanktuarium - trzy miejsca

- Sanktuarium św. Jana tworzą trzy miejsca: kościół klasztorny w Dukli, kościół Na Puszczy i kaplica przy Złotej Studzience na Cergowej - wymienia o. Dobromił Godzik OFM. Dla miejscowych sanktuarium to kościół św. Jana Na Puszczy. I rzeczywiście, kiedy pytamy mieszkankę Dukli o drogę do sanktuarium św. Jana, ta kieruje nas cztery kilometry za miasteczko, w stronę Barwinka, na lesiste wzgórze Zaśpit w pobliżu Trzciany. Zostawiamy samochód na parkingu i wspinamy się asfaltową drogą, biegnącą wśród gęstych drzew, do neogotyckiego kościoła Na Puszczy, jak mówią miejscowi. - To symboliczna pustelnia św. Jana, założona w 1769 r. przez oo. bernardynów z Dukli dzięki fundacji Marii Amelii Mniszchowej. Ludzie wiedzieli, że gdzieś na tych wzgórzach, w odosobnieniu żył pobożny zakonnik, ale nie znali dokładnej lokalizacji jego pustelni - opowiada o. Dobromił. - Św. Jan we śnie miał wskazać Mniszchowej to miejsce - dodaje. Jan osiadł tutaj, kiedy odszedł ze swojego pierwszego miejsca odosobnienia - z Góry Cergowej (dziś znajduje się tam kolejne miejsce kultu św. Jana - Złota Studzienka), po drugiej stronie Dukli, chcąc pozostawać na modlitwie i umartwieniu. Niewielki kościół Na Puszczy ozdobiony polichromią opowiadającą o św. Janie, z 1931 r. autorstwa Władysława Lisowskiego, wybudowany na początku XX w. w miejsce pierwotnego drewnianego, urzeka ludzi od pokoleń. Wydaje się, że to miejsce do dziś wypełniała obecność św. Jana, pozostającego w bliskości przyrody na modlitwie przed Bogiem. Poniżej świątyni znajduje się kamienna grota ze źródłem św. Jana. - Zakonnik czerpał z tego źródła wodę do picia. Dziś w okresie od maja do października wielu pielgrzymuje tutaj do kościółka i po wodę, ponieważ przynosi ona ulgę w wielu dolegliwościach i chorobach - opowiada bernardyn. Nieco dalej, po prawej stronie stoi drewniany pierwszy erem zakonników, a po lewej został wybudowany większy budynek, w którym mieszka dziś o. Tadeusz Łuczak OFM, opiekujący się kościółkiem i sprawujący tam opiekę duszpasterską. Przez pustelnię przebiega szlak czerwony - Główny Szlak Beskidzki im. Kazimierza Sosnowskiego, z miejscowości Chyrowa na Cergową, a przy samej pustelni zaczyna się szlak zielony na południe, na Ostrą. Jest więc dokąd wędrować.

Do Dukli incognito


Życie św. Jana było równie skomplikowane jak losy Polski, ale i naznaczone - według tradycji - wieloma cudownymi znakami, którym towarzyszyli aniołowie. Jan urodził się w Dukli w 1414 r. w rodzinie średnio zamożnej. Rodzice mieli piekarnię. Wiadomo, że był człowiekiem wykształconym, znał też język niemiecki. Już jako młodzieniec odznaczał się wyjątkową pobożnością, umiłowaniem modlitwy, której poświęcał długie godziny. Nic dziwnego, że wstąpił do klasztoru franciszkanów konwentualnych w Krośnie. Swoją postawą zwrócił od samego początku uwagę przełożonych, którzy powierzyli mu ważne funkcje. Był m.in. gwardianem, spowiednikiem, kaznodzieją, także mniejszości niemieckiej, a w końcu kustoszem kustodii ruskiej z ośrodkiem we Lwowie. - Przymioty charakteru i wzorowe życie zakonne sprawiły, że u franciszkanów konwentualnych był lubiany i ceniony - dopowiada ojciec wikariusz. Życie i działalność św. Jana z Dukli przypadły na okres, w którym ożywił się ruch odnowy wśród zakonów żebrzących. Pragnienie doskonalszego życia zakonnego, bliskiego ideałom franciszkańskim, zrodziło w nim decyzję przejścia do Zakonu Braci Mniejszych Obserwantów, zwanych w Polsce bernardynami. - Sam św. Jan, skłonny do ascezy, widział w surowym sposobie życia bernardynów opartym na przepisach Reguły idealne dla siebie miejsce - podkreśla o. Dobromił. Zgodę na przejście do zakonu bernardynów otrzymał w dość osobliwych okolicznościach. - Podczas uczty wydanej przez mera Lwowa z okazji wizytacji prowincjała franciszkanów Mikołaja Stryczka z Karniowa w 1463 r. podszedł do niego, uklęknął na oczach całego miasta i poprosił o możliwość przejścia do obserwantów. Zaskoczony prowincjał wyraził publiczną zgodę - mówi o. Dobromił. W zakonie bernardynów Jan spędził 21 lat, rozwijając swoje życie wewnętrzne i pilnie zachowując Regułę i Testament św. Franciszka z Asyżu. Wspominano go jako charyzmatycznego zakonnika. Spowiadał i głosił kazania nie tylko do rzymskich katolików, ale i do Ormian, i prawosławnych, nie namawiając ich jednak na konwersję. - Można powiedzieć, że św. Jan "wyprzedził" dialog ekumeniczny. Głosił, że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga, podkreślając, jak ważny jest wzajemny szacunek i miłość - wskazuje zakonnik. Niewielu wie, że św. Jan przebywał, choć krótki czas, również w Poznaniu. - Nie wiemy, kiedy dokładnie miało to miejsce, ale z tego okresu zachował się w kronikach zapis, że Jan wygłosił wykład na temat wyższości życia klasztornego nad pustelniczym - podkreśla o. Dobromił. Do końca życia, mimo utraty wzroku i owrzodzeń na nogach, które utrudniały mu poruszanie się, starał się w miarę możliwości wypełniać posługę w zakonie. Często znajdowano go pogrążonego w modlitwie na chórze kościelnym.

Kilka stuleci upłynęło, zanim ze Lwowa, gdzie spędził większość życia i gdzie zmarł 29 września 1484 r., powrócił w swoje rodzinne strony, do Dukli, gdzie dopiero od czterdziestu lat w kościele klasztornym przechowywane są jego relikwie. - Relikwie św. Jana do 1946 r. znajdowały się w kościele św. Andrzeja we Lwowie. Kiedy jednak nasze klasztory, podobnie jak i inne świątynie na Ukrainie, zaczęto zamieniać na magazyny, nasi ojcowie musieli je opuścić i do najbliżej położonych klasztorów wywieźć wszystko, co było cenne - opowiada o. Dobromił. W ten sposób trumienka z relikwiami trafiła do naszego klasztoru w Rzeszowie, skąd na prośbę nieżyjącego już abp. Ignacego Tokarczuka została przewieziona w roku 1974 do Dukli. - To były trudne czasy dla Kościoła. O wszystkim trzeba było informować panów z Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Św. Jan powrócił jednak do Dukli niemal incognito - śmieje się o. Dobromił. - Tego zadania podjął się o. Mariusz Lepianko OFM, który przewiózł owinięte kocem relikwie wówczas błogosławionego Jana na tylnym siedzeniu samochodu - mówi bernardyn. - W ten sposób św. Jan wrócił na stałe do domu - dodaje.

Cuda są do dziś


Kiedy pytam o fundamentalne cechy św. Jana, o. Dobromił wymienia cierpliwość w znoszeniu cierpień, pokorę, pobożność i głęboką modlitwę. - To święty, który był niesamowicie pokorny i cierpliwy w znoszeniu bólu i choroby. Nigdy nie narzekał, nie wycofał się też z posługi mimo licznych uciążliwych dolegliwości ze zdrowiem - mówi bernardyn. Świadectwa kultu i otrzymanych łask docierały niemal zaraz po jego śmierci prawie z całej Polski, a także od Ormian, Rusinów, Litwinów, Węgrów oraz Włochów. Nie bezpodstawnie można więc przypisać Janowi z Dukli tytuł świętego wielu narodów. Przypisuje się mu cudowną obronę Lwowa przed Turkami. Cuda za wstawiennictwem św. Jana odnotowywane są także dzisiaj. - Dziesięć lat temu nasz parafianin Jakub został uzdrowiony z sepsy. Był wtedy niemowlakiem - opowiada o. Dobromił, pokazując liczne dziękczynne wota w kaplicy świętego w kościele klasztornym. Zakonnik wspomina, że cztery lata temu, z nowotworu, dzięki modlitwom wstawienniczym znajomych, został uzdrowiony pewien Żyd. Ostatni cud miał miejsce na początku czerwca. Tegoroczny maturzysta, Paweł, pochodzący z okolic Rzeszowa, pomyślnie przeprowadzoną operację płuc przypisał wstawiennictwu św. Jana.

Niemniej droga św. Jana do chwały ołtarzy była bardzo skomplikowana, choć opinia o jego świątobliwym życiu i łaskach otrzymywanych za jego wstawiennictwem niemal zaraz po śmierci szybko się rozniosła. Sam proces beatyfikacyjny trwał prawie trzy stulecia z powodu dziejowych kataklizmów, zmian przepisów dotyczących norm postępowania przy beatyfikacji i kanonizacji i pojawiających się nowych świadków. Do grobu Jana we Lwowie pielgrzymowali królowie Polski: Zygmunt III Waza, Władysław IV Waza, Jan Kazimierz, a także Jan III Sobieski oraz przedstawiciele znanych rodów szlacheckich: Zamojskich, Czetwertyńskich, Chodkiewiczów, Czartoryskich. Ostatecznie papież Klemens XII ogłosił Jana z Dukli błogosławionym 17 stycznia 1733 r. Sześć lat później Jan z Dukli, na prośbę króla Polski Augusta III Sasa, Sejmu i duchowieństwa został ogłoszony patronem Polski.

Kolejne pokolenia bernardynów musiały też czekać na kanonizację, której dokonał dopiero papież Polak 10 czerwca 1997 r.

- Jan Paweł II nocował w klasztorze oo.Bernardynów z 9 na 10 czerwca 1997 r. - mówi o. Dobromił, wprowadzając nas za klauzulę. - Do dziś pokój dzienny i sypialnia pozostały niezmienione. Specjalnie na tę okazję wyrzeźbione krzesła i stół, przy którym Ojciec Święty spożył śniadanie, biurko i kredens z wystawioną w nim porcelaną z Ćmielowa, której używał, klęcznik, łóżko i obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej, tak bliskiej bernardynom, pozostają nietknięte. Niemal czuć tutaj jeszcze obecność Jana Pawła II. Na biurku leży księga z podpisem dokonanym przez papieża i stoi pierwszy relikwiarz z fragmentem papieskiego pasa i różańcem, który Ojciec Święty pozostawił w pokoju. Dziś w sanktuarium przechowywane są też relikwie krwi św. Jana Pawła II.

W prawej nawie barokowego kościoła znajduje się srebrna trumienka z relikwiami św. Jana, przy której modlił się Jan Paweł II. - Św. Jan z Dukli był zwykłym zakonnikiem, ale wypełniał zakonne śluby w sposób doskonały. Był przewodnikiem dusz i roztropnym przywódcą wielu ludzi. Całe jego życie było oparte na wierze i kontemplacji - dodaje. Czy jest świętym zapomnianym przez Polaków? - Mamy nadzieję, że trwający rok jubileuszowy na dobre przywróci jego pamięć wśród Polaków, mimo że jest to sanktuarium niemal na krańcu Polski - mówi o. Dobromił.              

Stanisława Dziadosz, Draganowa: - Pamiętam, że w domu mieliśmy książkę o św. Janie, była już zniszczona, pożółkła. Czytaliśmy ją chętnie, bo chcieliśmy wiedzieć coś o naszym dukielskim patronie. Szkoda, że dziś już takich wydań nie ma. Mimo wieku staram się co roku pielgrzymować i na Zaśpit, i do Złotej Studzienki po cudowną wodę.

Zofia Chomentowska, Draganowa: - Ludzie tłumnie tutaj pielgrzymowali i nadal pielgrzymują. Pamiętam, że jako dziecko chodziłam boso, pieszo z rodzicami Na Puszczę do św. Jana. Droga tu była z kamieni, a nie tak jak dzisiaj - asfaltowa. Od małego uczono nas miłości do Jana, modliliśmy się do niego tak jak słowami pacierza. Znam tutaj niemal każde drzewo, każdy kamień. Potem, już nieco rzadziej, przychodziłam Na Puszczę ze swoimi dziećmi, by modlić się i zaczerpnąć cudownej wody. Dziś mam już 86 lat, nie mogę chodzić tak jak dawniej, ale nie zapominam o św. Janie. To naprawdę skuteczny patron w modlitwie. Kilka lat temu zachorował krewny w mojej rodzinie. Był nieprzytomny, lekarze nie byli w stanie już mu pomóc. Przyjechaliśmy Na Puszczę po wodę i jak ręką odjął. Ten człowiek żyje do dzisiaj dzięki cudownej wodzie. Jesteśmy tego pewni.

Jan Grabowski, Toruń: - Urodziłem się w tych okolicach, ale po szkole zmieniłem miejsce zamieszkania. Rodzice dali mi na imię Jan i naszego Jana z Dukli obrałem sobie za patrona. Czuję, że on się mną opiekuje. Kiedy tylko jestem w tych stronach, zawsze odwiedzam św. Jana Na Puszczy i jego relikwie w klasztorze. Przyjeżdżam tutaj, bo mam sentyment, jest się gdzie pomodlić i pooddychać świeżym powietrzem. Człowiek zawsze ma jakąś intencję i szuka orędownika.

Msze św. i nabożeństwa w sanktuarium św. Jana z Dukli, w klasztorze w Dukli


W niedziele: godz. 7.30, 9.00, 10.30 - suma, 15.00, 18.30 (od 1 IV do 30 IX), 17.00 (od 1 X do 31 III)

W tygodniu: godz. 7.00, 7.30, 18.30 (od 1 IV do 30 IX), 17.00 (od 1 X do 31 III)

Czwartek - dzień św. Jana z Dukli

godz. 6.30 - godzinki o św. Janie z Dukli

godz. 7.30 - Msza św. w kaplicy i nabożeństwo do św. Jana

godz. 12.00 - Msza św. w intencji Ojczyzny

godz. 18.30 - Msza św. i nieszpory o św. Janie z Dukli (od 1 IV do 30 IX)

godz. 17. 00 - Msza św., a po niej nabożeństwo (od 1 X do 31 III)

Na Puszczy św. Jana z Dukli (Pustelnia)


(posługa duszpasterska od 1 V do 31 X)

Msze św. w niedziele - godz. 11.30, 16.00

Msza św. w tygodniu - godz. 18.00

Odpust w II niedzielę lipca - 13 VII 2014

Przy Złotej Studzience


Odpust ku czci św. Jana z Dukli w III niedzielę lipca - 20 VII

Ważniejsze wydarzenia 2014 r.


8 VII - uroczystość św. Jana z Dukli, patrona Polski

12 VII - odpust Na Puszczy św. Jana z Dukli

13 VII - odpust w klasztorze - 40. rocznica sprowadzenia relikwii z Rzeszowa do Dukli (uroczystościom przewodniczy kard. Zenon Grocholewski, III Festyn Parafialny w ogrodach klasztornych)

2 VIII - odpust Matki Bożej Anielskiej z Porcjunkuli

29 IX - rocznica śmierci św. Jana z Dukli, procesja z relikwiami na dukielski rynek i zawierzenie Dukli św. Janowi

31 XII - zakończenie Roku św. Jana z Dukli

Rok 2014 dla sanktuarium św. Jana z Dukli jest szczególnym czasem łaski z racji przeżywanych jubileuszy 600-lecia urodzin św. Jana z Dukli, 250-lecia poświęcenia kościoła,  40-lecia sprowadzenia relikwii św. Jana z Dukli do Dukli i 30-lecia erygowania parafii przyklasztornej.

Małgorzata Szewczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL