15-latek podejrzewany o zabójstwo w Tychach

15-latek, podejrzewany o zabójstwo 52- letniego mężczyzny w Tychach, został w piątek przekazany przez sąd rodzinny do dyspozycji prokuratury. To otwiera drogę do postawienia mu zarzutu, co prokuratura uczyni w sobotę.

Poinformował o tym zastępca prokuratora rejonowego w Tychach Zdzisław Wilczak. Piątkowa decyzja sądu rodzinnego oznacza, że nastolatek może odpowiadać za swój czyn na takich zasadach, jak osoba dorosła. Podczas procesu będzie groziła mu kara do 25 lat więzienia. Nieletni nie mogą zostać bowiem skazani na dożywocie.

Reklama

W awanturze, podczas której ofiara została śmiertelnie ugodzona nożem, uczestniczyli też: jego rówieśnik, rok młodszy kolega i 33- latek. W tej sprawie odpowiedzą jako świadkowie.

Do incydentu doszło w miniony piątek późnym wieczorem w pobliżu pawilonu handlowego "Tyszanka". Młodzi ludzie szli do tamtejszego supermarketu. Gdy okazało się, że jest już zamknięty, głośno i wulgarnie wyrażali swoją złość. Uwagę zwrócił im jeden z trzech siedzących na pobliskim murku mężczyzn, którzy pili tam alkohol.

Doszło do ostrej sprzeczki i szamotaniny, podczas której 52-latek został ugodzony nożem w okolice lewego obojczyka. Przecięta została aorta, mężczyzna wykrwawił się. Reanimacja nie przyniosła rezultatu.

W piątek cała czwórka stanęła przed prokuratorem. Policjanci oceniali, że kompanom 15-latka mogły grozić zarzuty udziału w bójce ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi do 10 lat więzienia. Prokuratorzy zdecydowali jednak, że w tej sprawie odpowiedzą oni jako świadkowie.

- Obaj nieletni zostali zwolnieni do domów. Wobec 33-latka skierowaliśmy natomiast do sądu wniosek o środek zapobiegawczy w postaci aresztu w związku z zupełnie inną sprawą, która jednak - podobnie jak w tym przypadku - dotyczy bójki z użyciem noża - powiedział prok. Wilczak.

Podejrzany o ugodzenie mężczyzny nożem 15-letni Krzysztof M. pochodzi z rodziny z problemami. Przed sądem będzie odpowiadał jak dorosły - w procesie o zabójstwo nie będzie mógł mu jednak zostać wymierzony wyrok dożywocia, a sąd będzie mógł nadzwyczajnie złagodzić mu karę ze względu na młody wiek.

Zabójstwo w Tychach to nie jedyny w ostatnim czasie w woj. śląskim przykład, kiedy ktoś na ulicy zostaje pozbawiony życia z błahego powodu. W kwietniu w centrum Katowic dwaj młodzi ludzie skatowali 56-letniego przechodnia za to, że ten odmówił papierosa siostrze jednego z nich.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy