Bezimienny chłopczyk ma już swój nagrobek

Złamane kamienne serce i smutny wiersz - tak wygląda nagrobek na cieszyńskim cmentarzu komunalnym 2-letniego chłopczyka, którego ciało znaleziono 19 marca w stawie w Cieszynie-Gułdowach.

Nagrobek dla bezimiennego dziecka wykonał cieszyński zakład kamieniarski Granmar Jana Wiznera. Kamieniarz podarował serce chłopcu dosłownie i w przenośni, bo nie wziął za wykonanie płyty ani grosza.

Reklama

- Wszyscy w zakładzie włożyli serce w ten nagrobek, bo przejęli się losem chłopca - mówi Marian Żur, pracownik cmentarza.

Ponieważ tożsamość dziecka wciąż nie jest znana na granitowym sercu umieszczono napis: "Chłopczyk. Żył około 2 lat". Na płycie widnieje też ostatni sporządzony wizerunek chłopca. Zgodnie z zapowiedzią kamieniarza, na grobie postawiony został krzyż.

O okolicznościach śmierci malca mówi umieszczone na dwóch płytach motto:

Tak bardzo bić chciało?

Twe maleńkie serce,

Do życia się rwało,

Zgasło w poniewierce.

Śpij mały syneczku

Na cieszyńskiej ziemi,

Ona cię przytuli,

Matczynym ramieniem.

Od znalezienia ciała chłopczyka minęły już trzy miesiące, a na grobie wciąż palą się świece. Mieszkańcy Cieszyna dbają o pamięć dziecka, przynosząc kwiaty. - Masa ludzi tu codziennie przychodzi. Wszystkim podoba się nagrobek. Są wdzięczni Janowi Wiznerowi, że się tym zajął. Myślę, że to był nasz obowiązek - dodaje Marian Żur.

DG

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje