Bodaj byś sobie dom wybudował...

Przygód kilka z budowaniem czyli baba na budowie. Sytuacja na polskim rynku mieszkaniowym, jaka jest każdy widzi. A nie jest najlepsza...

Nowych mieszkań buduje się mało, a ,,starych" na rynku jest mało i osiągają coraz większe ceny. Od początku roku ceny mieszkań wzrosły od 15 do 20%. Nie są to ,,luksusowe apartamenty" tylko najczęściej budynki z ,,wielkiej płyty" powstałe na przełomie lat 70-tych i 80-tych. Niejednokrotnie wymagają one remontu. Stąd też coraz więcej osób decyduje się na wybudowanie własnego mieszkania czy domu. Eksperci twierdzą, że mamy do czynienia z prawdziwym ,,boomem budowlanym". Deweloperzy mieszkaniowi kuszą wspaniałymi ofertami, niekoniecznie najtańszymi. Tyle teoria, plany budowlane przeciętnego Kowalskiego w zderzeniu z rzeczywistością szybko ulegają modyfikacji.

Reklama

Rekonesans...

Początki zawsze są takie same niezależnie czy budujemy, czy remontujemy musimy mieć pozwolenie i plan. Jak tylko uporamy się ze wszelkimi urzędami, pozostaje nam przystąpić do poszukiwania firmy, która zrealizuje nasze marzenia. I tu może nas czekać przykra niespodzianka. Znalezienie odpowiedniego wykonawcy w niektórych rejonach Polski graniczy z cudem, przeciętnego,,zjadacza chleba" może przyprawić o solidny zawrót głowy. W takiej właśnie sytuacji znalazłam się ze swoją ,,nieskomplikowaną" adaptacją poddasza. Po uporaniu się ze wszelkimi formalnościami, architektem i innymi drobnostkami zadowolona z siebie przystąpiłam do szukania wykonawcy projektu.

Najpierw magazyny...

Dobrze jest sprawdzić na wstępie, co i jak kosztuje, więc wybrałam się do kilku składów budowlanych i marketów, by zorientować się w cenach materiałów budowlanych. Z resztą fachowcem od budownictwa nigdy nie byłam, więc stwierdziłam, że tam znajdę kogoś, kto udzieli mi fachowej porady. Szybko się przeliczyłam. Niejednokrotnie okazywało się, że ja biedna, mała kobietka dysponuje większą wiedzą niż obsługa, a zamiast oczekiwanej porady spotkały mnie sprośne komentarze niektórych panów.

W trakcie którejś z kolei ,,krucjaty" po składach budowlanych spotkałam życzliwego klienta, który udzielił mi kilku rad oraz pomocy w znalezieniu kilku wykonawców. Sam zresztą borykał się z niedokończoną budową swojego domu. Już na wstępie oświadczył, że ze znalezieniem kogoś do pracy w obecnej sytuacji, jaka jest w budownictwie są duże problemy. Brak jest wykonawców, bo albo są za granicą albo zajęci. A o reszcie szkoda mówić...

Fachowcy...

Przez jego dom przewinął się prawdziwy korowód różnej maści fachowców, z czego połowa była ,,niesłowna". Najpierw obiecywali, że przyjdą, później wymawiali się brakiem czasu. Do kilku innych firm dzwonił sądząc, że może uda mu się kogoś znaleźć - przeliczył się. Właściciel jednej z tych firm kulturalnie na wstępie wytłumaczył iż: ,,nie może zagwarantować mu ekipy, która przyjdzie do pracy ponieważ dzisiaj obieca mu ośmiu ludzi, a jutro może nie mieć nawet czterech" ( sic!).

Zniechęcony pan Zbigniew zapytał się o radę w jaki sposób ma kogoś znaleźć. W słuchawce usłyszał tylko: "Modlić się i próbować do skutku". Według jego opinii pan Zbigniew jest w podobnej sytuacji, co wiele innych osób, a takich telefonów od ,,zdesperowanych" klientów w tygodniu ma kilka. W akcie rozpaczy nawet sam chciał wziąć się za zbudowanie brakujących schodów, ale szybko zrezygnował z braku odpowiednich umiejętności. W międzyczasie pojawiło się w jego domu kilku ,,domorosłych" fachowców, jedni już na wstępie widząc, co trzeba wykonać rezygnowali, twierdząc, że nie dadzą rady lub spodziewali się, że będzie to praca na tydzień, a tu zajmie nie mniej niż dwa więc lepiej od razu zrezygnować.

Efekt był taki, że w praktycznie kompletnie urządzonym domu nie może mieszkać, bo brak jest schodów i trzeba wchodzić po drabinie. Po wielu perturbacjach końcu znalazł się jeden pan, który wykona schody, ale nie wcześniej niż za trzy miesiące. Pan Zbigniew zdecydował się na takie rozwiązanie i póki, co dalej wchodzi do sypialni po drabinie.

W przypadku mojej przebudowy poddasza zapowiadało się podobnie i wszystkie ,,czarne myśli" okazały się wkrótce prawdą na jawie. Wciąż nie miałam murarza, a zbliżał się termin wymiany dachu. Parafrazując - bodaj byś sobie dom wybudował...

Autor: Agnieszka Sapińska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje